Grasz w zielone? Gram! Masz zielone? Mam! A jak nie masz, to w te pędy pędź do szafy i ubierz coś zielonego. Dziś Dzień Świętego Patryka, patrona Irlandii, szmaragdowo-zielonej wyspy, i zielonego nie może zabraknąć.

Grasz w zielone? Gram! Masz zielone? Mam! A jak nie masz, to w te pędy pędź do szafy i ubierz coś zielonego. Dziś Dzień Świętego Patryka, patrona Irlandii, szmaragdowo-zielonej wyspy, i zielonego nie może zabraknąć.

„Święta, święta i po świętach …” rozbrzmiewało dzisiaj w całej Polsce. Ja jednak mam ogromną ochotę ten świąteczny czas sobie trochę przedłużyć, a nic mi tak dobrze nie robi jak oglądanie zdjęć i wspominanie. Opowieść o tym, co się u mnie działo w grudniu będzie dosyć nietypowa, bo obejmie dzieciaczki od zerówki do klasy trzeciej, realizujące ten sam temat przewodni – Christmas w oparciu o ten sam podręcznik (Treetops). Będzie się można tym samym przekonać jak spiralny układ treści z cyklicznie powracającymi tematami sprawdza się w praktyce.
Właśnie rozpoczynam z przedszkolakami rozdział 2B, a wraz z nim zimowe kolory, a za moment to samo będę „przerabiać” z pierwszakami, więc kilka dni temu opracowałam nowe gry planszowe, by ten materiał poćwiczyć. Przy okazji udostępniam także moją grę na jesienne kolory (rozdział 1B), o którą kiedyś ktoś mnie prosił na Facebook’u, a ja zapomniałam (sorry!)
Po pierwszym, organizacyjnym tygodniu – porządkach w teczkach, powtórce wyrazów z działu „przybory szkolne”, poznawaniu bohaterów, w zeszłym tygodniu ruszyliśmy już z nauką na całego i razem z Bud’em i Holly przeprowadziliśmy się do Treetops Town.
Zakończenie roku szkolnego za trzy dni czyli w środę, ale ze względu na układ lekcji w planie już w piątek żegnałam się z dwoma moimi drugimi klasami.
Dziś dzielę się trzema pomocami dydaktycznymi, które opracowałam w ostatnim czasie. Dwie z nich to efekt refleksji, która zawsze mnie nachodzi pod koniec roku szkolnego, kiedy to widzę jak wraz z ostatnim dzwonkiem materiały, które przez cały rok w pocie czoła dzieci tworzyły lądują w koszu wraz z zeszytami, zeszytami ćwiczeń, stertą kart pracy i rysunków. Może zatem warto je zrobić samej, zabezpieczyć i dać im dłuższe życie?
„Lekcja z bocianem” powstała z desperacji. Jak bowiem inaczej nazwać moje gorączkowe poniedziałkowe poszukiwania pomysłu na wtorkowe lekcje w 1a i 2b? Gorączkowo myślałam o tym, co by tu zrobić z dzieciakami fajnego po trzech tygodniach niewidzenia się (bo rekolekcje, egzaminy gimnazjalne, egzamin ósmoklasisty, ferie wielkanocne, na które nałożył się strajk nauczycieli). Wiadomo, że po dłuższej przerwie trudno się wraca do pracy i uczniom i nauczycielom. Druga zagwostka to jak taką „oderwaną” lekcję powiązać zgrabnie z tym co nadchodzi, czyli kolejnymi dniami wolnymi – 1, 2 i 3 maja? Trzecia desperacka myśl to „jak to zrobić, by się przy tym zbytnio nie narobić?”, ponieważ nie miałam ani czasu ani ochoty na żmudne przygotowania. Moje lenistwo było częściowo uzasadnione faktem, że lekcję tę zrealizuję tylko z dwiema klasami i to nielicznymi, bo część dzieciaków (i ich rodziców) już wyjechała na przyspieszoną majówkę, pozostali zaś myślą tylko o niej, a nie o nauce.
Dzisiaj na specjalną prośbę kilku osób zamieszczam szablony gier, z których korzystałam w tym i zeszłym tygodniu ucząc moje pierwszaki słownictwa z rozdziału Toys. Enjoy!
Mam nadzieję, że polski Mikołaj, Gwiazdor, aniołek (czy kto tam akurat w Waszym domu roznosi prezenty) byli wczoraj dla Was łaskawi. A dziś rano, on Christmas Day, on Christmas Day, angielski Santa/Father Christmas coś tam dorzucił przez komin, no bo, serio!, tak grzeczni językowo jak my to chyba nikt w całym wszechświecie nie był. A w grudniu to już bardzo, bardzo się staraliśmy.