Klasa 2: What’s your name?

Przede mną dwie godziny siedzenia na widowni i śledzenia treningu pływackiego mojego syna, a więc do roboty! „Co masz zrobić jutro, zrób dzisiaj.” Co tam u nas w drugich klasach w tym tygodniu? Po wprowadzeniu na ostatnich lekcjach liczenia od 11 do 20 teraz dołożyliśmy trochę gramatyki – pytanie i odpowiadanie na temat imienia, wieku i pochodzenia.
Czytaj dalej

Klasa 2: Can I have a lollipop, please?

Naprawdę byłam dzisiaj pełna szczerego podziwu dla pracowników handlu. Po odegraniu ponad 60 scenek „W sklepie” byłam ledwie żywa. Klienci hałaśliwi, niezdecydowani, wymagający… Zwariować można! No, ale poświęcenie się opłaciło. Wszyscy samodzielnie poprosili o upatrzony przez siebie towar, zapytali o cenę i zapłacili. A to wszystko po angielsku. No, może prawie całkowicie po angielsku. No, może prawie samodzielnie. 😉

Czytaj dalej

Klasa 1: More colours

Winter break is over (ferie za nami) i czas wrócić do szkoły. W planach poznanie kolejnych pięciu kolorów i nowa historyjka o przygodach Bud’a i Holly. No i survival, bo dzieci zakumulowały taką ilość energii, że strasznie je w tym tygodniu roznosiło. Chciałam zabrać je na dwór, żeby te zimowe kolory pokazać w naturze i tam je nazwać po angielsku, ale zima sobie też zrobiła wolne i za oknem to mamy raczej jesień. Na próżno szukać bieli, czerni czy błękitu. Jest zgniłozielono i ponuro.  Czytaj dalej

Klasa 1: School and Splash

Miałam dziś ciężki dzień w drugich klasach, więc tym bardziej ucieszyły mnie dzisiejsze brawa otrzymane od 1d za moją inscenizację historyjki Splash! (Plusk). Takie jest życie belfra: jeden krok do tyłu i i jeden do przodu. Ciągła huśtawka. Ale to może i dobrze? Żaden silikonowy bot nie ma na razie szansy w najbliższej przyszłości mnie zastąpić. Jak jednego dnia dostosuje swoje algorytmy i protokoły działania do zastanej sytuacji, już kolejnego okażą się one bezużyteczne, co dzieci mu „łagodnie” uświadomią wrzeszcząc do metalowego ucha 😉. No, ale do rzeczy… Co w tym tygodniu? School czyli szkoła. Czytaj dalej

Little Red Riding Hood

IMG_5164Ostrzeżona lojalnie przez koleżanki, że dzieci są już jedną nogą na wakacjach i je dosłownie roznosi, nie chcą ani pisać, ani rysować, ani śpiewać, ani czytać… Nic nie daje mówienie, że komu nie chce się dziś nic „szkolnego” robić, to niech po cichu pobawi się zabawkami na dywanie. Po pierwsze „cicha zabawa” to oksymoron, każde dziecko wie, że coś takiego podobno istnieje, ale osobiście rzadko lub wcale takowej nie widziało 😉 Druga rzecz, zdaniem wielu dzieci zabawa traci 99.9% swojego powabu, gdy nie ma odpowiedniej widowni – kogoś kto słyszy te niecenzuralne słowa, w kogo można kopnąć klocki zamiast z nich budować. I tak dalej, i tak dalej.

Uzbroiłam się zatem po zęby w pomysły i materiały, żeby jakoś przeżyć. A zatem, bajka – Little Red Riding Hood (Czerwony Kapturek). Znacie, to posłuchajcie…

Czytaj dalej

Historyjka The picnic

My byliśmy w zeszłą środę na pikniku, a dziś wybrali się na niego Bud i Holly. Do koszyka (picnic basket) Bud włożył kanapki (sandwiches) – Yum. I like sandwiches. Holly zaś zapakowała  lody – I like ice cream. I w czasie kiedy oboje wkładali coś do picia (orange juice) spryciarz Wiewiór wskoczył szybko do koszyka Quick, quick! In the basket … with the picnic! bo też się chciał załapać na piknikową wyżerkę.  Czytaj dalej

Bud’s new pet czyli Bud ma nowego ulubieńca

Co tam u nas dzisiaj? Powtórzyliśmy nazwy zwierzątek, urządziliśmy konkurs na wykonanie The Spider Song oraz obejrzeliśmy, a potem odegraliśmy nowy epizod z życia mieszkańców Lasu Treetops: Bud’s new pet (nowe zwierzątko Bud’a). Ale po kolei… Czytaj dalej

Ladies and gentlemen: The Elves and the Shoemaker!

Co to były za show! Wish you were herehandSzkoda, że (niektórych) z Państwa z nami nie było. Zobaczyć dziecko na lekcji… bezcenne! Nieśmiali czasami ośmielili się, odważni czasami tracili rezon. Do tego jeden wielki kids’ power!!! Skąd te dzieci mają tyle energii? I czemu im bardziej zmęczone, zestresowane tym szybciej się ruszają? Nigdy mnie to nie przestanie zadziwiać…

I mimo, że nie wszystko było „perfect,” to brawa dla wszystkich, za odwagę. A widowni, szczególnie dziecięcej, za cierpliwość. Let’s give them a big hand! Czytaj dalej

Dress rehearsal czyli próba generalna

Spracowałam się dzisiaj jak górnik, a nie jak nauczyciel. No, ale tak się ma prawo czuć belfer, który trzynastokrotnie (!), raz za razem, przećwiczył tę samą sztukę.
Tak jak przewidywałam w tym tygodniu kilkoro z moich wiodących aktorów zaniemogło. Wrócili za to ci, którzy byli chorzy w zeszłym tygodniu; zieloniutcy, kompletnie niezorientowani co się działo i co jutro ma się dziać. Nikt ze „świeżynek” nie chciał dołączyć do występujących grup (jednego udało mi się zachęcić żeby był mistrzem ceremonii), więc z ciekawością popatrzyli na pierwsze przestawienie, a potem … zajęli się sobą czyli głównie rozrabianiem. Przecież to nie oni jutro staną na scenie i to nie im będzie wstyd jak coś pójdzie nie tak. Na szczęście dla mnie, dzieci same potrafią (jeśli chcą) przywołać się nawzajem do porządku, kiedy gra jest o wysoką stawkę.

Under_Construction_Sign_2Inna sprawa, że w zeszłym tygodniu nie wywierałam na moich aktorów za dużej presji („Ćwiczyć mi tu swoje role, bo jak nie, to zobaczycie!), bo nie chciałam, żeby się dzieci zestresowały. Idea była taka, żeby rodzice (czy kto inny z rodziny), którzy przyjdą na lekcję otwartą, zobaczyli work in progress czyli dzieci przy pracy językowej, w toku budowania sztuki, a nie przedstawienie, SHOW. Sądząc po bólach, w jakich rodziły się dzisiejsze przedstawienia sądzę, że zobaczą dużo tego „toku”. Warto przynieść kaski na tę budowę 😉

Dla uspokojenia skołatanych nerwów w 1b i 1a udało nam się za to zaśpiewać wszystkie piosenki, które nauczyliśmy się od września. Prawdziwy Song Festival! W 1c starczyło nam czasu tylko na próby.

PS. W związku z pytaniami podaję godziny rozpoczęcia lekcji (czyli przedstawienia):
–w 1c o 9.55,
–w 1b o 10.50,
–w 1a o 11.40.