❤️ Śniadanko do łóżka przyniesione? Yes!
Happy Mother’s Day
❤️ Śniadanko do łóżka przyniesione? Yes!
W zeszłym tygodniu podsumowaliśmy rozdział 6 (Play time), a w tym tygodniu napisaliśmy sprawdzian, poznaliśmy różne rodzaje materiałów, z których zrobione są nie tylko zabawki, ale też inne rzeczy oraz zastanawialiśmy się jak można świadomie dbać o środowisko.
W tym tygodniu taka „trójpolówka”. Najpierw test ze znajomości słówek z roz. 6, potem trochę relaksu przy poznawaniu zwyczajów żywieniowych w UK i Polsce w porze obiadowej, a na koniec (już tylko z 1d) przywitanie lata.
Od pewnego czasu zastanawiałam się jak „zmusić” niektóre dzieciaki do śpiewu „pełną piersią”, a nie mamrotania słów piosenki pod nosem, albo bezgłośnie 😉. Zakupiłam zatem taki specjalny „wzmacniacz”, który podstawiam pod usta tym mniej słyszalnym, żeby i oni mieli szansę na zaprezentowanie się.
W tym tygodniu poniedziałek i wtorek były wolne. W środę angielski w 1a późnym popołudniem. Ledwo 1d zaczęła lekcję, a już połowa klasy musiała iść na (spóźniony) obiad. I jak tu cokolwiek planować??? A wszystko po to, by gimnazjaliści mogli w spokoju napisać egzaminy. Dziś więc „angielski po godzinach” (after hours) czyli o tym co się dzieje jak uda nam sie trochę wcześniej skończyć oficjalną część lekcji i zostanie nam parę minut „na zabawę”. Trochę mnie śmieszy to błagalne pytanie „Psze pani, a kiedy będziemy mogli się pobawić???” Bo my nauczyciele uważamy, że my ciągle się na lekcji bawimy. No bo czym, jak nie zabawą, są te wszystkie piosenki z pokazywaniem, teatrzyki, gry wszelakie??? Cóż ewidentnie dla dzieci to „bardzo ciężka praca” i ciągle chcą się pobawić. Tak naprawdę, a nie lekcyjnie 😉.
Znowu krótki tydzień, tym razem ze względu na egzaminy gimnazjalne. No i odwieczne pytanie, co zaplanować na tę jedną, jedyną w tym tygodniu lekcję, która wiadomo, może być potencjalnie bardzo trudna. Czemu? Powrót do szkoły po dwóch dniach wolnego – wiadomy problem: wakacje wybijają z rytmu (=rozleniwiają) nie tylko nauczycieli😉. IInny niż zazwyczaj plan lekcji, a co za tym idzie kilkoro dzieci „nie spakuje angielskiego”. Zajęcia w innej niż zazwyczaj sali (dla starszaków) – „ojej, ile tu ciekawych rzeczy”. Co zatem zaplanować na te lekcję, żeby miny zgrabnie ominąć, czegoś się nauczyć i … nie zwariować? A zatem: film, a potem coś, by zająć rączki.
W zeszłym tygodniu żegnaliśmy się z rozdziałem 5 i zabawkami, a w tym tygodniu przywitaliśmy nowy zestaw słówek – jedzonko.
Dzisiaj wpis 2w1, bo ubiegły tydzień był ze względu na rekolekcje jednodniowy. Miałam trochę odsapnąć, ale skończyło się nadrabianiem papierkowej roboty i chorowaniem. Już sama nie wiem co gorsze 😬. Tak na marginesie, to nauczycieli, którzy narzekają na nadmierne zbiurokratyzowanie współczesnej szkoły zapraszam na wyższe uczelnie – tam to się dopiero można zakopać w papierach, wszystkich tych syllabusach, kolokwiach, tabelach osiągniętych efektów kształcenia, matrycach itp, itd. Czytaj dalej
Planowałam w tym tygodniu podsumować materiał z rozdziału 4 i trochę posprawdzać umiejętności dzieci, ale tyle ich było chorych w zeszłym tygodniu, że skończyło się na powtórce i na wprowadzeniu słownictwa o pogodzie. Po raz kolejny także okazało się, że w moich klasach po prostu nie da się robić dwóch rzeczy na raz. Jakbym zostawiła dzieci z bałwankową pracą plastyczną same i zajęła się sprawdzaniem ich umiejętności to zapewne skończyłoby się płaczem „Proszę pani, a moje bałwany się rozcieły!”,”A mój bałwan nie ma oka i nosa” nie w pięciu, ale w większości przypadków.