Klasa 1: A day out (in the spring)

Dzisiaj wpis 2w1, bo ubiegły tydzień był ze względu na rekolekcje jednodniowy. Miałam trochę odsapnąć, ale skończyło się nadrabianiem papierkowej roboty i chorowaniem. Już sama nie wiem co gorsze 😬. Tak na marginesie, to nauczycieli, którzy narzekają na nadmierne zbiurokratyzowanie współczesnej szkoły zapraszam na wyższe uczelnie – tam to się dopiero można zakopać w papierach, wszystkich tych syllabusach, kolokwiach, tabelach osiągniętych efektów kształcenia, matrycach itp, itd. 

IMG_6729Zaczeliśmy oczywiście od sprawdzenia pracy domowej czyli zobaczyliśmy co tam kto przez tydzień pozaznaczał w tabelce. Nie tyle istotne było to by wszyscy mieli w tym samym  miejscu „ptaszka” lub „krzyżyk”, ale by sprowokować dzieci do rozumienia wypowiedzi typu „Wednesday. Was it sunny on Wednesday? Yes? No? „ i udzielania prostych odpowiedzi. Po poznaniu pogodowego słownictwa zawsze już zaczynam lekcję od pytania o pogodę oraz zaśpiewania i odtańczenia The Weather dance (Young Treetops 1 str. 36). To taka fajna energetyczna piosenka. Bardzo ją wszyscy polubiliśmy.

IMG_6722 (1)Podobnie zresztą jak Five little ducks, którą nauczyliśmy się przy okazji Lekcji kulturowej – A family day out, o sposobach rodzinnego spędzania czasu. Ponieważ piosenka, jak wiele jej podobnych (Five little monkeys, 10 green bottles) „działa” na zasadzie odliczania od tyłu do przodu zrobiłam sobie pomoc dydaktyczną w postaci stawiku (a pond) i sześciu kaczek (Mummy duck + five little ducks), z którego po kolei zabieram kaczuszki. Oczywiście śpiewając ostatnią zwrotkę kaczki magicznie się znajdują i znowu grzecznie „gęsiego” płyną za mamusią. Ponieważ obrazki z kaczkami po wielokroć będę wieszała i zdejmowała z tablicy to dla ich większej trwałości zalaminowałam je i podkleiłam od tyłu magnetycznym paskiem. Kaczki są jeszcze w zimowym anturażu (hats), bo za oknem szaro-buro i zimno.

Family dau out_YT1No, ale niezależnie od pogody zawsze można w rodzinnym gronie pójść na miły spacer do lasu albo parku, tak jak Ellie z naszego podręcznika (str. 37). Posłuchaliśmy jak o tym wydarzeniu opowiada i pooglądaliśmy na zdjęciach. Potem ja opowiedziałam dzieciakom jak poszłam ze swoim synkiem na spacer do Myślęcinka i co tam robiliśmy. Przy okazji powróciło na chwilę słownictwo winter, snowman, sledge, trees, snow, hats and scarves. A potem zachęciłam żeby dzieci szybciutko też zrobiły takie rysowane fotki ze spaceru, który kiedyś odbyły w rodzinnym gronie. Na karcie pracy wykorzystałam motyw ramek z polaroidowych instant photos. Narysowanie aż trzech fotek okazało się jednak dla kilkorga dzieci za dużym wyzwaniem, inne z kolei martwiły się, że z pośpiechu „nie wyszło im do końca ładnie”. Ja oczywiście jestem niezmiennie zachwycona nawet największymi gryzmołami 😉.

Family day out 1a

Family day out 1d

Jednak w przyszłym roku zapewne rozdam tylko po jednej polaroidowej ramce , a swój model też zrobię w formie kilku rysowanych fotek. Czemu nie poprosić dzieci o przyniesienie prawdziwych zdjęć i zrobienie z nich collage’u czy plakatu? W zeszłym roku akcja „znaleźć zdjęcia-wydrukować-dać dziecku” (Scrapbook Page 3) okazała się dla zbyt wielu rodziców logistycznie za trudna. Dzieci miały też ogromną blokadę przed „niszczeniem zdjęć” czyli ich naklejaniem czy wycinaniem z nich czegokolwiek. Nie chciałam „powtórki z rozrywki”, więc zrobiliśmy plakat nr 3 inaczej.

A propos plakatów, to jako wprowadzenie do lekcji kulturowej Family day out obejrzeliśmy sobie multimedialny pokaz złożony z naszych poprzednich plakatów  (My family photo). Przypomnielismy sobie rodzinne relacje (mummy, daddy, grandma, grandpa, sister, brother, baby, a nawet dog i cat, bo pojawiły sie na kilku plakatach).Dzieciaki były zachwycone widząc swoje prace w powiększeniu na dużym ekranie, jednak ze względu na to, że na wielu pracach pojawiają się Państwa prywatne zdjęcia, pokazu nie będę umieszczać w internecie.

A  na nastepnej lekcji, do Treetops Woods i do nas przyszła wiosna! Poznaliśmy kilka wiosennych słówek (an umbrella – parasol, a caterpillar – gąsienica, a bird – ptak, a snail – ślimak, a flower – kwiat, grass – trawa), kolejną odsłonę naszej piosenki związanej z porą roku (It’s spring). A ponieważ bałwany i śnieżynki na naszym treetopsowym drzewku stopniały (=zostały zdjęte i oddane autorom) zrobiliśmy sobie spring flowers. W roli dodatkowej na nich dekoracji, a jakże, obrazki z nowymi słówkami. (Szablon nawiązuje do tego co robiliśmy w Treetops 1, do pobrania TU-YT1_Spring craft_flower). O, jak w naszych salach od razu zrobiło się wiosennie!

Spring has come

1d miała jako jedyna w zeszłym tygodniu lekcję, więc zdążyliśmy jeszcze poznać nazwy zabawek w języku angielskim i pograć w memory. Oczywiście 1a będzie to wszystko miała w przyszłym tygodniu tylko w formie skróconej. Nie będą wycinać kart do grania, ja to już sama zrobię, by trochę zaoszczędzić czasu i by go wykorzystać na granie czyli powtarzanie nowych słówek w zabawie.

IMG_6757W Memory już co prawda niejednokrotnie graliśmy na tablicy multimedialnej, ale i tak przed „puszczeniem dzieci samopas” (czyli samodzielną grą) przypomniałam im zasady grając z dwojgiem dzieci na tablicy. Jeden zestaw kart był biały, a drugi różowy (w parach dzieci też będą miały zestawy wydrukowane na papierze w różnych kolorach). Po demonstracji poszło już w miarę bezproblemowo i z wycinaniem i z graniem, a co najważniejsze dzieci rozumiały, że aby móc zgarnąć karty muszą je na głos nazwać.

Toy memory game.jpg

Po kilku rundach wykorzystaliśmy jeszcze karty do gry w Bingo. Dzięki temu jeszcze raz utrwaliliśmy rozumienie ze słuchu nowych słówek. No, ale nie oszukujmy się: dla większości słowa takie jak a teddy bear (miś), a doll (lalka), a guitar (gitara) czy a car (samochód) były już świetnie znane z przedszkola. Nowe okazały się dla większości tylko a skateboard (deskorolka) i a bike (rower) i to te (dziwnym trafem 😉) często były losowane.

IMG_6760.jpgNa koniec włożyliśmy karty do koperty, którą wkleiliśmy do zeszytu i ponieważ dzieci już coraz ładniej radzą sobie z pisaniem po polsku, to napisaliśmy na kopercie wyraz Toys (zabawki, wym.|tɔɪs|). Wielu z moich pierwszaczków od razu zauważyło, że piszę inaczej niż mówię. U niektórych to „zauważanie”, jak zwykle, przybierało zabawne formy: „O , T-O-Y-S. „Tojs”, Toi-toi. Kibelek. A nie. Nie kibelek. Zabawki. Pani mówiła.” Nie komentowałam tego za bardzo. Niech same budują swoją wiedzę metalingwistyczną 😉.

A potem każdy na kopercie narysował jedną z zabawek, żeby łatwo znaleźć właściwą kopertę z odpowiednimi kartami obrazkowymi. Bo oczywiście MemoryBingo czy też Raise a card albo Listen and order będziemy jeszcze nie jeden raz grać.

 

Jedna uwaga do wpisu “Klasa 1: A day out (in the spring)

  1. Pani Sylwio, łączę się w „biurokratycznym” bólu. Niestety to co Pani wymieniła to tylko wierzchołek góry lodowej. Życzę zdrowia 🙂

    Polubienie

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Connecting to %s