Co prawda już w zeszłym roku nauczyliśmy się przedstawiać (What’s your name? I’m (Julka).), ale w tym roku rozbudowujemy tę wypowiedź oraz uczymy sie pytać i opdpowiadać ile mamy lat i gdzie mieszkamy/ skąd pochodzimy.
Klasa 2: What’s your name?
Co prawda już w zeszłym roku nauczyliśmy się przedstawiać (What’s your name? I’m (Julka).), ale w tym roku rozbudowujemy tę wypowiedź oraz uczymy sie pytać i opdpowiadać ile mamy lat i gdzie mieszkamy/ skąd pochodzimy.
W tym tygodniu skakaliśmy jak żabki po kamykach, śpiewaliśmy The five frog hop, graliśmy w żabkowe domino, opowiadaliśmy historyjkę Stepping stones, a na sam koniec do tego całego żabkowego tygodnia dołożyliśmy pięć kolorów – to taki zwiastun tego, co będzie się działo w przyszłym tygodniu.
Ostatnio poznaliśmy liczby od 11 do 20, czas zatem na ich utrwalenie. W tym tygodniu graliśmy na różne sposoby w Bingo, liczyliśmy różne rzeczy w klasie i zapisywaliśmy wyniki (cyfami i słownie), śpiewaliśmy o fajnych dzieciakach (Cool kids) mieszkających na tej samej ulicy pod różnymi numerami, bawiliśmy się w cyferkowych detektywów, no i crème de la crème: liczyliśmy Minionki.
Brawo, brawo pierwszaczki! Puchnę z dumy, bo tak świetnie poradziliście sobie ze swoim pierwszym testem z języka angielskiego. Ocena nieważna (=same bardziej lub odrobinkę mniej uśmiechnięte buziaki 😀😊). Najważniejsze jest to, czego nauczyliśmy się po drodze.
Po testowych stresach z początku tygodnia, na drugiej w tym tygodniu lekcji drugie klasy nauczyły się kolejnych cyfr, od 11-20. Ale najpierw podsumujmy nieformalny konkurs na najładniejszą interpretację plastyczną książki Maisy goes to the City.
W tym tygodniu powtarzaliśmy materiał z pierwszego rozdziału i przygotowywaliśmy się do klasówki. Chyba znowu będę pierwsza, która zafunduje dzieciom „taaaaaaaki wielki stres” 😉. Nauczyciele edukacji wczesnoszkolnej co prawda też dają dzieciom tajemnicze kartki, które dzieci wypełniają, ale nikt tego nie nazywa „diagnozą”, „sprawdzianem umiejętności” czy, broń Boże! testem, choć de facto czemu niby te zadania służą i czy zawsze tylko ćwiczeniu umiejętności? Jak zwykle chyba to dorośli mają z testami większy problem niż same dzieciaki; te bowiem zareagowały raczej pozytywnie (nobilitacja?) „Klasówka? Taka prawdziwa? Z ocenami?” Oczywiście nie wszystkie i dla tych właśnie były drugie zajęcia w tym tygodniu – ich zadaniem było zdjąć czarny PR ze słowa „test”. Spróbowałam uczynić test ustny tak atrakcyjnym, żeby dzieci same poprosiły o narzędzie do testowania. Taki czad!
Dzisiaj z drugoklasistami napisaliśmy test, a potem razem z Maisy i Charlie’m poszliśmy odwiedzić ich koleżankę, Dotty.
W zeszłym tygodniu zmagałam się w moich pierwszych klasach z technologią. W jednej z klas „siadł” laptop, a w drugiej nie na żarty przestraszył mnie subwoofer, który spadając z półki zawieszonej nad tablicą multimedialną tylko cudem nie uderzył w głowę ucznia. Zatem czy to z konieczności czy z emocji przeszłam na lekcje „analogowe”.