Happy Teacher’s Day!

Teachers day1Wczoraj moje słodziaki obdarowały mnie taką masą słodyczy, że zapasów starczy mi chyba aż do Mikołaja (pod warunkiem, oczywiście, że moje dwa domowe słodziaki ich nie dopadną 😠…). Thanks a lot. Dziękuję bardzo!

Na jednej z lekcji 2b rysowała portrety swoich nauczycieli (do wyboru pani wychowawczyni, pani od angielskiego i pani od religii) i proszę: oto cała ja:

Miss Sylwia

Najbardziej mnie cieszy to, że na niemal wszystkich obrazkach się uśmiecham, bo, nie ukrywam, na lekcjach czasami do śmiechu mi nie jest. Wczoraj dziękując za kwiaty i słodkości zapytałam dzieci czy wiedzą „co by mnie ucieszyło najbardziej”? Bez pudła odpowiedziały, że „spokój”, „cisza”, „grzeczne dzieci”. Słusznie. Najbardziej na świecie w swoim belferskim życiu pragnęłabym, by dzieci po prostu słuchały. Nie, żeby były cicho – w końcu mamy speak English. Nie, żeby były grzeczne, bo boją się „konsekwencji”, ale żeby rozumiały jakie zachowania po prostu krzywdzą innych i nie robiły tego „co im samym niemiłe”. Tylko tyle i aż tyle.

Wykładowcy akademiccy nie obchodzą Dnia Nauczyciela, więc przez ostatnie lata odwykłam od świętowania. Tym bardziej ucieszyły mnie te wczorajsze życzenia, laurki, buziaki i miłe słowa. Już słyszę tych sceptyków powątpiewających w szczerość tych dziecięcych „spontanicznych gestów sympatii”. No i co z tego, że inicjatywa zapewne była ze strony pojedynczych rodziców albo Trójki Klasowej, a nie dzieci? Sympatia rodziców niemal zawsze przekłada się na sympatię dzieci, i na odwrót: jeśli dziecko dobrze czuje się na moich lekcjach, rodzice też są zazwyczaj zadowoleni z mojej pracy.

Teachers day

Oficjalnie to nie żaden Dzień Nauczyciela, ale Dzień Edukacji Narodowej, a więc również Wasze, drodzy Rodzice, święto.

Parents are a child’s first and most important teachers.

A zatem, drodzy RodziceThank you! Dziękuję, że jesteście ze swoimi dziećmi, że wspieracie ich naukę (nie tylko angielskiego) w szkole i w domu, że wspieracie mnie.

Teachers day3

Choć prawda jest taka, że dla jednych moje lekcje są super, dla niektórych (na szczęście nielicznych) słabe. Dla jednych strona Angielskiwszkoleiwdomu.com jest inspirująca, znajdują tu coś ciekawego, co mogą wykorzystać w swojej klasie albo w pracy z dzieckiem w domu, dla innych wręcz przeciwnie.

Jednego dnia jeden z „moich” rodziców pisze, że strony nie odwiedza, bo

dziecko jest zniechęcone do angielskiego wiec szuka[ją] innych źródeł pracy.

a kolejnego dnia „obca” mama wylewa miód na moje serca zgoła innymi słowami:

Moja córka aktualnie przerabia ten sam materiał co Pani podaje na stronie.Pozwoliłam sobie skorzystać z materiałów podanych przez Panią. (…) Córka w 1 klasie – nie lubi angielskiego – z powodu podejścia nauczycielki. A to jest bardzo ważne. Sama z nią pracuję w domu bo teraz bez angielskiego ani rusz.(…) Dzięki angielskiemu nie musimy opuszczać swojej ukochanej ziemi by pracować za granicą. Codziennie o tym przekonuję moje dzieciaki – jak to jest ważne. Mam nadzieję, że będzie Pani dalej prowadziła swoją stronę przez następne części Treetops. Gdyż daje mi na tacy inspiracje co do formy nauki angielskiego w domu dla moich dzieciaków. Jest to pomysł na spędzenie czasu z dzieciakami poprzez zabawę ale również naukę. Podałam dalej znajomym rodzicom link do Pani strony by i inni z niej skorzystali.

W podobnym tonie napisała do mnie w poniedziałek pani Paulina:

Trafiłam tutaj i jestem pod wrażeniem. Widać, że Pani kocha to co robi. i żałuję, że nie pracuje Pani w szkole mojej córki. oj, bardzo żałuję. chciałabym TAkiego NAuczyciela, albo chociaż z połową zaangażowania i pasją do angielskiego.

To bardzo miłe słowa, dziękuję. Nie znam oczywiście nauczycieli dzieci pani Magdy i pani Pauliny. Może rzeczywiście są niemili, merytorycznie czy dydaktycznie kiepscy, nic im się nie chce, a już na pewno nie chce im się „wyściubić nosa” poza podręcznik. A może, o co łatwo w tym zawodzie, wypalili się w starciu z nieustającymi reformami reform, wymaganiami władz, roszczeniowością rodziców, klasami z coraz liczniejszym procentem „trudnych” uczniów. Nie wiem.

Wiem za to, że tak jak klasy dzieci są bardzo różne, tak i zespoły rodziców są, hmmm… osobliwe. Trudne dzieciaki mają czasami super rodziców, z którymi świetnie się współpracuje. Czuję, że dźwigamy trud edukacji ich dzieci RAZEM.
Niektórzy przesympatyczni uczniowie mają rodziców krytykujących, podważających każdą nauczycielską decyzję, w nieustannej kontrze do szkoły. Trudno wtedy o jakiekolwiek „razem”; jest za to przepychanka, w efekcie której dziecko jest między młotem („Pani chce tak”), a kowadłem („mama/tata sądzi inaczej”).

A zatem w Dniu Wszystkich Nauczycieli, z najlepszymi życzeniami: abyśmy potrafili być RAZEM z naszymi dziećmi!

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

w

Connecting to %s