Nie wiem czy Wy, moi czytelnicy, też tak macie, ale moje nicely laid plans mają zadziwiającą tendencję walenia się szybciej niż zajęło mi ich obmyślenie. Zarówno w szkole, jak i w domu.
Klasa 2: Materials & Recycled Toys
Nie wiem czy Wy, moi czytelnicy, też tak macie, ale moje nicely laid plans mają zadziwiającą tendencję walenia się szybciej niż zajęło mi ich obmyślenie. Zarówno w szkole, jak i w domu.
Strasznie się ostatnio dużo dzieje w naszej szkole i nigdy nie wiem, co się danego dnia wydarzy. Co i rusz też w poniedziałki, wtorki i środy wypada jakieś wolne, więc klasy mi się „rozjeżdżają” i musze ciężko pomyśleć (tj. zajrzeć do notatek w kalendarzu) w jakim miejscu z kim jestem i co zabrać z domu, co mam w szkolnej szafce, co zabrać do klasy. Strasznie to męczące. No, ale jest nadzieja, że w tym tygodniu jakoś się to wszystko powyrównuje. Dla niektórych w każdym razie. I pod warunkiem, że znowu pół jakieś kalsy mi nie wyparuje z lekcji, bo zostanie zabrane na próbę tańców, ktore będą wykonywali na Jubileusz 25-lecia naszej Szkoły.
Ja tam nie wiem jak to jest. Im więcej wolnego, tym mniej czasu na wszystko. I ja i dzieciaki zupełnie się wybijamy z tych szkolnych kolein. A zatem, dawaj! czas nadrobić zaległości.
Co ja tam robiłam z drugimi klasami przed majówką? Niech no pomyślę… A! Razem z Gusem śledziliśmy Archie’go i Kitty i nauczyliśmy się jak powiedzieć, że on coś ma (He’s got a skateboard) i że ona coś ma (She’s got a kite). A potem ruszyliśmy na badania terenowe i dowiedzieliśmy się jakie zabawki mają nasi koledzy i koleżanki. Materiały do tych lekcji w zeszłorocznym wpisie (TU), poniżej tegoroczna fotorelacja.
Przypominam, że zgodnie z ogólnoszkolnym harmonogramem jutro (4 maja) w godz. 17.00-19.00 odbędą się drzwi otwarte.
Jeśli ktoś z Państwa chciałby ze mną porozmawiać zapraszam do sali 110.
S.W.
No to dokicaliśmy do Wielkanocy! Czytaj dalej
Szybko, szybko, szybko. W moich klasach mam już inwazję wielkanocnych zajączków, a na blogu nadal zaległości. Co tam ostatnio było słychać w trzecich klasach? Śpiewaliśmy o pizzy i burgerach, blogowaliśmy, a w dwóch klasach czytaliśmy o Bardzo Głodnej Gąsienicy.
Wielokrotnie mnie różne osoby pytały o to, co ja takiego widzę w tym uczeniu w podstawówce? Oczywiście w podtekście mając na myśli to, że to ujma i degradacja, zaś nauczanie na filologii albo na kursie Legal English to dopiero ho, ho! Tam to się można belfersko wykazać. Niby tak, ale …
Dzisiejszy wpis znowu o tym, że choć nauczanie maluchów to ani metodycznie, ani językowo żadna „fizyka jądrowa”, to jednak zdziwiłby się niejeden jak wymagająca jest ta małoletnia „klientela”.
Lekcje, a do tego konferencje, drzwi otwarte (dla obecnych i przyszłych uczniów i ich rodziców), konkursy, wycieczki do teatru, strajk… Ot, dwa tygodnie z życia polskiego nauczyciela.
Strasznie się w zeszłym tygodniu nadrukowałam, nalaminowałam i nawycinałam, a wszystko po to, żeby kwestia jak powiedzieć, która jest godzina po angielsku sama weszła dzieciakom do głowy.