Dorośli lubią powtarzać, że „z rodziną najlepiej na zdjęciu”, ale dzieci o tym jeszcze nie wiedzą i kochają opowiadać o swoich bliskich. Holly też dzisiaj pokazała nam rodzinne zdjęcie i mówiła: mum |mʌm| (mamusia), dad |dad| (tatuś), grandma |ˈgran(d)mɑː| (babcia), grandpa |ˈgran(d)pɑː| (dziadziuś), brother |ˈbrʌðə| (brat) and me (i ja). Na tym etapie lekcji lekko wiało nudą, bo postacie z Lasu Treetops są dzieciom aż zanadto znane. Ale kiedy na ekranie pojawiło się zdjęcie mojego syna (Hello! I’m Tymek and this is my family.), a potem zdjęcie moje, mojego męża i reszty naszej rodziny, no! to wtedy zrobiło się znacznie ciekawej…
Lekcje w środę są, nie wiem dlaczego, znacznie trudniejsze niż te w czwartek. Może dzieci są zmęczone, a do weekendu jeszcze daleko. Może akurat tego dnia maja taki zestaw lekcji, że wybuchają złymi emocjami akurat na angielskim. Nie wiem.
No, ale czwartki są często fajne. Dzisiejszy też. Może dlatego, że zmęczona wczorajszym dniem zaplanowałam prawie całe zajęcia w kąciku zabaw. Praca z książką w jakiejkolwiek formie miała zabrać maksymalnie 5 minut. Wczoraj wieczorem myślałam sobie: „Bo jak mi jeszcze raz jeden z drugim zaczną biegać po klasie pomiędzy tymi plecakami, okładać się workami od wf-u, wyszarpywać kredki, to.. to … To nie wiem co zrobię”. Łatwo się odgrażać, ale dzieci są tylko dziećmi. I trzeba z tym żyć 😉
Dziś poprzestawiałam ławki tak, by pod ścianami było dużo miejsca i by pod grupy ławek można było wchodzić jak do schowka, zawiesiłam duże obrazki przedstawiające pomieszczenia w domu – living room – salon/ duży pokój, kitchen – kuchnia, bedroom – sypialnia, bathroom – łazienka, garden – ogród, i „oprowadzałam” gości po swoim domu.
W Lesie Treetops nastaławinter |ˈwɪntə| ±[łinte] (zima) spadł snow |snəʊ| (śnieg),
który jest oczywiście white |wʌɪt| ±[łajt] (biały),
Bud ciągnie Holly na sledge |slɛdʒ| (sanki),
mama rzuca w tatę snowball |ˈsnəʊbɔːl| (śnieżka),
dzieci mają ciepłe ubrania: hat |hat| (czapka) i scarf |skɑːf| (szalik), Hedgehogsleeps (śpi) smacznie w swojej norce,
a wszystkiemu temu przygląda się śliczny robin (w Europie znany jako rudzik zwyczajny, kiedyś zaliczany do drozdów).
Powtarzamy, powtarzamy. Wszystko to, co wydarzyło się od września: zwierzęta, przybory szkolne, liczby, kolory. A przy okazji odkrywamy piękno królowej nauk: MATEMATYKI.
czyli tworzymy drugą kartkę Albumu o Kulturze. Dziś wprowadzenie do drugiej jego odsłony, tym razem o świętach i innych specjalnych dniach i wydarzeniach. Czytaj dalej →
Dzisiaj kolejna część powtórki. Zaśpiewaliśmy nasze ulubione piosenki, liczyliśmy, kolorowaliśmy, nazywaliśmy przedmioty szkolne (powrót do materiału z rozdziału 1) … słowem, dużo pracy! Pracowaliśmy symultanicznie na tablicy multimedialnej (prezentacja PPT) oraz na karcie pracy (powyżej) przygotowanej przeze mnie. Klucz według jakiego systemu kolorować (np. 3=pomarańczowe kółko) w zadaniu D znajdował się na wyświetlanym slajdzie. Czytaj dalej →
Na dzisiejszej lekcji wielka frajda dla dzieci – Halloween. Boooo! Lekcje poświęcone kulturze zawsze cieszą się powodzeniem, bo dzieci ciekawi wszystko co związane z życiem „tam”. A gdy do tego na koniec czekają cukierki … Ho, ho, wtedy to już jest po prostu super. Czytaj dalej →
Animowane w PPT kolorowanie. „Wow!” mówiły dzieci, a zaraz potem krytykowały „ale Pani nabazgrała” 😦
Dzisiaj zaczęliśmy powtórkę materiału z rozdziału 2: kolory i liczby 1-5. Policzyliśmy pękające balony (piosenka The Baloon Song), słuchaliśmy jak pani na nagraniu mówiła na jaki kolor, którą cyferkę mamy pokolorować (podręcznik str. 18, ćw. 1), a jak nabraliśmy wprawy to przyklejaliśmy naklejki w określonych kolorach na cyferki na grzybku (str. 19, ćw. 1). Klasyczne ćwiczenia „posłuchaj i zrób” (listen&do). Próbujemy choć na chwilę powstrzymać się od gadania, wiercenia i robienia innych rzeczy, po to by się skupić na jednym zadaniu i dobrze je wykonać (tak, tak, kolejny sprawdzian na horyzoncie). Powoli też przestawiamy się z indywidualnego podchodzenia z książką („Proszę Pani, dobrze?”) na rzecz samooceny wykonywanego zadania poprzez porównanie własnego obrazka z tym, który zrobił kolega/koleżanka obok oraz porównywania go z obrazkiem wyświetlanym na ekranie. A ten ku zdziwieniu dzieci „koloruje się sam” zgodnie z moimi „rozkazami”. Animacja niezmiennie dzieci cieszy („Ojej, jak Pani to zrobiła?”), choć przyznam się, że czasami zdarza mi się wyłączać takie efekty w klasach, w których nadmiar podniecenia prowadzi do podbiegania do tablicy, walenia w nią, pisków, … jednym słowem, rozwałki na całego. Za dużo uciechy (czytaj: bodźców), to niezdrowo. Czytaj dalej →