Klasa 2: Good shopping – Healthy eating

W zeszłym tygodniu z moimi drugoklasistami dokształcaliśmy się „w temacie” zdrowego odżywiania. W ramach lekcji typu CLIL (zintegrowanego nauczania językowo-przedmiotowego) poznaliśmy grupy żywieniowe i próbowaliśmy tak zbilansować naszą dzienną porcję jedzonka żebyśmy rośli raczej wzwyż niż wszerz. Z kolei na drugiej lekcji spisaliśmy listę zakupów i zastanawialiśmy się, gdzie to wszystko kupić. Zatoczyliśmy zatem śliczne leksykalne kółeczko: powtórzyliśmy i miejsca w mieście i jedzenie i kupowanie. No i nauczyliśmy się paru nowych rzeczy.

Czytaj dalej

Klasa 1: What’s the weather like, Mr Snowman?

 

Planowałam w tym tygodniu podsumować materiał z rozdziału 4 i trochę posprawdzać umiejętności dzieci, ale tyle ich było chorych w zeszłym tygodniu, że skończyło się na powtórce i na wprowadzeniu słownictwa o pogodzie. Po raz kolejny także okazało się, że w moich klasach po prostu nie da się robić dwóch rzeczy na raz. Jakbym zostawiła dzieci z bałwankową pracą plastyczną same i zajęła się sprawdzaniem ich umiejętności to zapewne skończyłoby się płaczem „Proszę pani, a moje bałwany się rozcieły!”,”A mój bałwan nie ma oka i nosa” nie w pięciu, ale w większości przypadków.

Czytaj dalej

Klasa 2: Shopping list poem

Dzieciaki z drugich klas mają na nastepną lekcję nauczyć się czytać (a ambitni nauczyć się na pamięć) wierszyk o liście zakupowej (Young Treetops 2, str. 35), a więc zamieszczam małą pomoc dla nich:

YT2_ poem

 

Klasa 1: What colour is your hat?

Po szaleństwach poprzedniego, ten tydzień upłynął nader spokojnie. Ośmioro dzieci w przetrzebionej chorobami 1a przypomniało mi luksus uczenia w szkole językowej. 1d jednak nie pojechała do kina, więc lekcje powróciły na znane dzieciom, bezpieczne tory. Założyliśmy więc kolorowe czapki i z pieśnią na ustach powtarzaliśmy liczby i kolory.

Czytaj dalej

Klasa 2: Can I have a lollipop, please?

Naprawdę byłam dzisiaj pełna szczerego podziwu dla pracowników handlu. Po odegraniu ponad 60 scenek „W sklepie” byłam ledwie żywa. Klienci hałaśliwi, niezdecydowani, wymagający… Zwariować można! No, ale poświęcenie się opłaciło. Wszyscy samodzielnie poprosili o upatrzony przez siebie towar, zapytali o cenę i zapłacili. A to wszystko po angielsku. No, może prawie całkowicie po angielsku. No, może prawie samodzielnie. 😉

Czytaj dalej

Klasa 1: How many flowers?

Szalony ten tydzień, oj szalony. Wszystko biegiem. We wtorek lekcje skrócone do 30 minut z powodu analitycznej Rady Pedagogicznej. W środę na angielski biegiem po kinie. W czwartek apel z okazji Walentynek. Tym bardziej się cieszę, że w jako takim stanie i ja i dzieci to szaleństwo przeżyliśmy.  To co mnie jednak martwi to fakt, że przyszły tydzień nie zapowiada sie wiele lepiej 😟.

Czytaj dalej

Klasa 2: Money, money, money

Do czego by tu wykorzystać nowo poznane liczebniki 10-100? Do liczenia forsy! Cel takowy jest jednak nader ambitny, bo o ile opanowanie nazw liczebników po angielsku nie sprawia dzieciom wielkiego problemu, to już operacje matematyczne na liczbach, np. 20+30=50, 30 pensów – 10 pensów= 20 pensów, już tak. A tu jeszcze trzeba dzieciom pokazać jak wyglądają monety w Wielkiej Brytanii i nauczyć się je odróżniać na obrazkach. No, ale jak nam się powiedzie, to w przyszłym tygodniu ruszymy na shopping (zakupy)!

Czytaj dalej

Klasa 1: More colours

Winter break is over (ferie za nami) i czas wrócić do szkoły. W planach poznanie kolejnych pięciu kolorów i nowa historyjka o przygodach Bud’a i Holly. No i survival, bo dzieci zakumulowały taką ilość energii, że strasznie je w tym tygodniu roznosiło. Chciałam zabrać je na dwór, żeby te zimowe kolory pokazać w naturze i tam je nazwać po angielsku, ale zima sobie też zrobiła wolne i za oknem to mamy raczej jesień. Na próżno szukać bieli, czerni czy błękitu. Jest zgniłozielono i ponuro.  Czytaj dalej