Znowu wpis 3w1. Sorry. Nadmiar dni wolnych wybija z pisarskiego rytmu😉. W zeszłym tygodniu zamknęliśmy temat sypialni, a w tym korzystając ze słonecznej pogody wyszliśmy na dwór się pobawić.
Klasa 2: Round up 5 & Play time
Znowu wpis 3w1. Sorry. Nadmiar dni wolnych wybija z pisarskiego rytmu😉. W zeszłym tygodniu zamknęliśmy temat sypialni, a w tym korzystając ze słonecznej pogody wyszliśmy na dwór się pobawić.
W zeszłym tygodniu żegnaliśmy się z rozdziałem 5 i zabawkami, a w tym tygodniu przywitaliśmy nowy zestaw słówek – jedzonko.
We wtorek odpoczywaliśmy po świętach, więc w tym tygodniu miałam z drugimi klasami tylko jedną lekcję. Ponieważ dzieciaki zazwyczaj wracają do szkolnej rzeczywistości z wielkim trudem zaplanowałam dla nich niewiele zadań i to w dodatku nadzwyczaj spokojnych. Czytaj dalej
Krótki ten poświąteczny tydzień, więc i wpis będzie krótki. Dzieci, jak to zawsze po przerwie, na początku bardzo niechętnie wchodziły w „szkolny kierat”, ale zrobiłam wszystko co w mojej mocy, by im trochę w tej biedzie ulżyć i na lekcji (jak zwykle) pojawiło się dużo gier i zabaw.
Bałaganiliśmy ostatnio w naszych pokojach, nadszedł więc czas na małe porządki, a właściwie na ogarnięcie gdzie co jest.
OK, OK. Już się odrywam od tych mazurków i babek i nadrabiam zaległości.🙃 O naszych świątecznych szleństwach z jajeczkiem jutro, dziś o tym co było wcześniej: lekcja nr 2 i nr 3 z rozdziału Toys.
Tak jak i u pierwszaków, tak i do drugich klas zawitała wiosna. Do wiosennnego słownictwa z zeszłego roku (flowers, a bird, a nest, a rabbit, a caterpillar, a butterfly, an umbrella) dołożyliśmy dwa nowe: a snail (ślimak) i grass (trawa). Ale głównie to na wiosennej lekcji zajmowaliśmy się a big spring clean (wielkim wiosennym sprzątaniem). Przyda się bardzo, bo już na kolejnej lekcji temat My bedroom, no a gdzie jak nie w swoim pokoju, można zrobić największy bałagan?
Dzisiaj wpis 2w1, bo ubiegły tydzień był ze względu na rekolekcje jednodniowy. Miałam trochę odsapnąć, ale skończyło się nadrabianiem papierkowej roboty i chorowaniem. Już sama nie wiem co gorsze 😬. Tak na marginesie, to nauczycieli, którzy narzekają na nadmierne zbiurokratyzowanie współczesnej szkoły zapraszam na wyższe uczelnie – tam to się dopiero można zakopać w papierach, wszystkich tych syllabusach, kolokwiach, tabelach osiągniętych efektów kształcenia, matrycach itp, itd. Czytaj dalej
W zeszłym tygodniu z moimi drugoklasistami dokształcaliśmy się „w temacie” zdrowego odżywiania. W ramach lekcji typu CLIL (zintegrowanego nauczania językowo-przedmiotowego) poznaliśmy grupy żywieniowe i próbowaliśmy tak zbilansować naszą dzienną porcję jedzonka żebyśmy rośli raczej wzwyż niż wszerz. Z kolei na drugiej lekcji spisaliśmy listę zakupów i zastanawialiśmy się, gdzie to wszystko kupić. Zatoczyliśmy zatem śliczne leksykalne kółeczko: powtórzyliśmy i miejsca w mieście i jedzenie i kupowanie. No i nauczyliśmy się paru nowych rzeczy.