Klasa 1: I’ve got a skateboard

Krótki ten poświąteczny tydzień, więc i wpis będzie krótki. Dzieci, jak to zawsze po przerwie, na początku bardzo niechętnie wchodziły w „szkolny kierat”, ale zrobiłam wszystko co w mojej mocy, by im trochę w tej biedzie ulżyć i na lekcji (jak zwykle) pojawiło się dużo gier i zabaw.

Weather wheel.jpgW środę i w czwartek pięknie nam świeciło wiosenne słonko, więc aż się chciało wystawić głowę za okno i pozastanawiać się „Is it windy today?” „Is it rainy today?” W poszukiwaniu słówek w głowie trochę nam pomógł wiatraczek, który zrobiłam i będę od tej pory używać w pogodowych pogaduszkach na początku lekcji.

Przy pomocy zabawy „Little by little” (odsłanianych powoli ukrytych na Treetopsowym plakacie z drzewem kart obrazkowych) powtórzyliśmy nazwy zabawek. Dzieciaki przy takich ćwiczeniach często zgadują na oślep, zanim się nawet kawałeczek obrazka pokaże i pomoże im trafnie odgadnąć. Tym razem jednak w ogóle mi to nie przeszkadzało, bo chciałam dzieciaki sprowokować do potwierdzania yes/no czy rzeczywiście obrazek przedstawia wymienioną rzecz. Jak ktoś za szybko „odgadł” co jest na karcie, szybko ją wysuwałam i pytałam „Is it a teddy? Really?”  A dzieci odpowiadały yes/no.

Ive got1Odsłonięte karty pracy wieszałam na tablicy, na której wcześniej napisałam nazwy zabawek. Pytaniami prowokowałam do rozpoznania (przeczytania) z tablicy, który wyraz pasuje do którego obrazka, tak by je ze sobą połączyć. Dzieciaki patrzyły na mnie z wyrazem twarzy „Seriously? Naprawdę mamy TO przeczytać?!”, ale jak trochę im pomogłam z pierwszą literą to już poszło z górki. Ostatecznie w 1d nawet komuś się wyrwało, że czytanie po angielsku jest łatwiejsze niż po polsku. I’ve told you. Piece of cake. Łatwizna 😉

 

Potem kilkoro uczniów miało okazję zanurzyć rączkę w moim worku z zabawkami i zgadnąć co też ja w nim trzymam. „Tomek, what is it? What have you got? Have you got a teddy? A car?” W worku było tylko osiem zabawek, więc żeby pozostałe dzieci nie były pokrzywdzone pobawiliśmy się w zabawę, że jedno dziecko losuje obrazek (rybkę z naszej poprzedniej lekcji), a reszta klasy zgaduje co też to jest. Na początku dzieciaki zasadniczo mówią tylko pojedyncze słowa np. a car, co ja rozwijałam „Have you got a car?” „Is it a car?”, ale po kilkunastu powtórzeniach co śmialsi odważyli się zadać całe pytanie.

Potem na moment włączyłam tablicę z wyświetloną str. 43 z podręcznika i sprawdziliśmy, który z bohaterów mówi prawdę, a który kłamie „I’ve got a skateboard” mówi Mouse i to się zgadza z tym co jest na obrazku. „I’ve got a car” mówi Squirrel, ale mija sie z prawdą, bo na obrazku widzimy, że przy nim stoi rower.

Ive got.jpgA potem przystąpiliśmy do zad. 2 z podręcznika: narysuj w zeszycie ulubioną zabawkę i napisz „I’ve got a …” Na tablicy narysowałam cztery linie i bardzo powoli, komentując jak sie fomruje poszczególne litery i jak sie je łączy napisałam wzorcowe zdanie „I’ve got a doll”. Jeszcze raz przeczytaliśmy nazwy zabawek na drugiej tablicy, sprawdziliśmy czy wszystkie dzieci wiedzą, co należy w ćwiczeniu zrobić, pokazałam w swoim zeszycie jak ja je wykonałam, no i … zabraliśmy się do pracy. Uff! To wbrew pozorom jedno z najtrudniejszych ćwiczeń, z którym dzieci się jak dotąd zmierzyły, bo i rozpoznawanie słówek („Proszę pani, a jak jest ta deska do jeżdzenia?”), i pisownia nowych wyrazów („To ile tam jest tych el?”), i nowe litery (v) i tajemniczy „przecinek u góry”, no i wreszcie sama kaligrafia – jak się okazuje przysparzająca niektórym dzieciakom dużego stresu („Psze pani, ja to nie wiem jak się w tych linijkach zmieścić” „A napisze mi pani to „I”, bo ja nie umiem”). Ive got a bike_notebookPrzy okazji zauważyłam, że rozrzut umiejetności w zakresie formowania liter jest po prostu o-g-r-o-m-n-y! Zupełnie to inaczej wygląda niż w zeszłym roku, kiedy do szkół poszło tylko pół rocznika sześciolatków i po ośmiu miesiącach nauki tylko jedno czy dwoej dzieci miało jakieś poważniejsze problemy z napisaniem, czy też de facto przepisaniem czterech słówek z tablicy. Teraz jedne dzieciaki piszą już z dużą wprawą, podczas gdy inne nadal stawiają tylko drukowane litery, w dodatku są one różnej wielkości i nie trzymają się w żaden sposób liniatury. Dzieci też czasami, jak to robią raczej 4-5 latki, umieszczały napis na rysunku (też zresztą o bardzo małym walorze detalu), tak jakby nie umiały jeszcze zapanować nad przestrzenią kartki. Trochę to mnie przeraża w kontekście tego, że i Treetopsowym kursie coraz więcej się tego pisania będzie pojawiać – głównie w postaci pisania po śladzie i przepisywania, nie mniej jednak, będzie tego więcej.  Niezależnie jednak jak udało się im to pierwsze zdanie w języku angielskim napisać, to i tak  doceniłam ich trud nagradzając  pieczątkami z bardzo uśmiechniętymi buźkami („O, ma pani nowe stempelki!”). Stawiające je przy okazji  zachęciłam dzieci, by razem ze mną powiedziały/przeczytały to, co napisały.

Snakes and ladders.jpg

1d miała w tym tygodniu dwie lekcje a nie jedną, więc we wszystkie gry i zabawy mogliśmy pograć dwa razy. Nauczyliśmy się też jak grać w planszówkę Snakes and Ladders (węże i drabiny), którą dla nich stworzyłam. W przyszłym tygodniu na pewno do niej wrócimy przy okazji lekcji z piosenką „Let’s play”. No, bo bądźmy szczerzy: jak dzieciaki dostają nową grę po angielsku do ręki to najpierw muszą „ogarnąć”, o co w niej chodzi czyli zrozumieć z potoku słów, które słyszą od nauczyciela (put your counter here on START, toss the coin, head of the queen means move one square, „2 pence” means move two squares, etc) i obrazu, który widzą reguły gry. Przy pierwszej rundzie nazywania zabawek na obrazkach gry było raczej niewiele, dzieci po prostu grały przesuwając pionek po planszy, ale już przy drugiej rundzie same się dyscyplinowały „Musisz powiedzieć co tu jest, bo się nie przesuniesz!” żeby rywale za szybko nie wygrali.

Playing snakes_ladders.jpg

Oczywiście 1a też będzie miała okazję pograć w Snakes and Ladders, ale pewnie tylko raz czy dwa, bo w przyszłym tygodniu ze względu na dzień wolny (sprawdzian po 6 klasie we wtorek) znowu spotykam się z jedną klasą raz, a z drugą klasą dwa razy. Za dwa tygodnie sytuacja znowu się powtórzy (bo tym razem lekcje są odwołane ze względu na egzamin gimnazjalny), więc jak zliczyć święta, rekolekcje i inne wolne to 1a ma w tym roku o kilka godzin angielskiego mniej tylko dlatego, że ma je inaczej ustawione w planie 😭.

 

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Connecting to %s