Lekcje w środę są, nie wiem dlaczego, znacznie trudniejsze niż te w czwartek. Może dzieci są zmęczone, a do weekendu jeszcze daleko. Może akurat tego dnia maja taki zestaw lekcji, że wybuchają złymi emocjami akurat na angielskim. Nie wiem.
No, ale czwartki są często fajne. Dzisiejszy też. Może dlatego, że zmęczona wczorajszym dniem zaplanowałam prawie całe zajęcia w kąciku zabaw. Praca z książką w jakiejkolwiek formie miała zabrać maksymalnie 5 minut. Wczoraj wieczorem myślałam sobie: „Bo jak mi jeszcze raz jeden z drugim zaczną biegać po klasie pomiędzy tymi plecakami, okładać się workami od wf-u, wyszarpywać kredki, to.. to … To nie wiem co zrobię”. Łatwo się odgrażać, ale dzieci są tylko dziećmi. I trzeba z tym żyć 😉
Czytaj dalej →