Dress rehearsal czyli próba generalna

Spracowałam się dzisiaj jak górnik, a nie jak nauczyciel. No, ale tak się ma prawo czuć belfer, który trzynastokrotnie (!), raz za razem, przećwiczył tę samą sztukę.
Tak jak przewidywałam w tym tygodniu kilkoro z moich wiodących aktorów zaniemogło. Wrócili za to ci, którzy byli chorzy w zeszłym tygodniu; zieloniutcy, kompletnie niezorientowani co się działo i co jutro ma się dziać. Nikt ze „świeżynek” nie chciał dołączyć do występujących grup (jednego udało mi się zachęcić żeby był mistrzem ceremonii), więc z ciekawością popatrzyli na pierwsze przestawienie, a potem … zajęli się sobą czyli głównie rozrabianiem. Przecież to nie oni jutro staną na scenie i to nie im będzie wstyd jak coś pójdzie nie tak. Na szczęście dla mnie, dzieci same potrafią (jeśli chcą) przywołać się nawzajem do porządku, kiedy gra jest o wysoką stawkę.

Under_Construction_Sign_2Inna sprawa, że w zeszłym tygodniu nie wywierałam na moich aktorów za dużej presji („Ćwiczyć mi tu swoje role, bo jak nie, to zobaczycie!), bo nie chciałam, żeby się dzieci zestresowały. Idea była taka, żeby rodzice (czy kto inny z rodziny), którzy przyjdą na lekcję otwartą, zobaczyli work in progress czyli dzieci przy pracy językowej, w toku budowania sztuki, a nie przedstawienie, SHOW. Sądząc po bólach, w jakich rodziły się dzisiejsze przedstawienia sądzę, że zobaczą dużo tego „toku”. Warto przynieść kaski na tę budowę 😉

Dla uspokojenia skołatanych nerwów w 1b i 1a udało nam się za to zaśpiewać wszystkie piosenki, które nauczyliśmy się od września. Prawdziwy Song Festival! W 1c starczyło nam czasu tylko na próby.

PS. W związku z pytaniami podaję godziny rozpoczęcia lekcji (czyli przedstawienia):
–w 1c o 9.55,
–w 1b o 10.50,
–w 1a o 11.40.

Elfy i Szewc kontynuacja

Dziś kontynuowaliśmy przygotowania do inscenizacji przedstawienia kukiełkowego The Elves and the Shoemaker (Elfy i szewc), o którym pisałam wczoraj. Przyniosłam zrobioną przez siebie scenę do teatrzyku i pokazałam dzieciom jak ich kukiełki będą w przyszłym tygodniu występować. Ale najpierw musieliśmy zacząć naukę tekstu oraz skończyć kukiełki i elementy scenografii. Elfy i Szewc nie mają dużo tekstu, więc poszło w miarę gładko, choć w środę musimy jeszcze kilka razy powtórzyć, bo przez tydzień dzieci sporo zapomną.  Najbiedniejsi są narratorzy, bo to na ich barkach spoczywa sukces przedsięwzięcia. Ale, nic to. Damy radę! Od czego w końcu jest prompter (sufler)? Czytaj dalej

Szewc i Elfy

Elves3Klasy zdzesiątkowane sezonem grypowym, więc dziś w małym gronie obejrzeliśmy baśń The Elves and the Shoemaker, a potem rozpoczęliśmy przygotowania do jej inscenizacji. Dzieci dziś i przez następne dwie lekcje będą pracowały w 4-osobowych grupach – narrator, szewc i dwa elfy (jak było nieparzyście, rolę dostawał też kot szewca) – i tak też sztukę wystawią na naszej klasowej scenie w przyszłym tygodniu. Dziś oprócz poznania historii, jej bohaterów i kwestii, które wypowiadają, zrobiliśmy stick puppets (kukiełki na patyku), które „zagrają” w przedstawieniu.  Czytaj dalej

Nie taki sprawdzian straszny

… jak go malują. Dziś chcę Państwu pokazać jak Wasze dzieci są każdorazowo przygotowywane przeze mnie do sprawdzianu, co się dzieje w pierwszych minutach lekcji, przed testem. Bo oczywiście na wcześniejszych czterech lekcjach było utrwalenie i powtórka materiału z całego rozdziału. Potem pokaże co dziś dzieci robiły po teście, zadania, za[projektowane tak, by trochę rozbroić tę tykającą bombę, bo nie ukrywajmy, sprawdzian to zawsze wchodzenie na wysokie obroty i potem trzeba z nich zejść żeby uczniów nie rozsadziło. Forma wpisu trochę nietypowa, bo w obrazkach czyli co dzieci widziały na slajdach wyświetlanych na tablicy multimedialnej. Czytaj dalej

Scrapbook album – page 4

Dzisiaj krótko, bo dzisiejsza środa będzie długa i pracowita: praca do 14.45, a od 15.30 wolontariat rodzicielski w szkole mojego syna – trzeba przygotować i obsłużyć przybyłych na imprezkę dla Babć i Dziadków. No, ale jak się chce aktywizować rodziców w ramach prowadzonego projektu edukacyjnego, to samemu też trzeba być aktywnym, czyż nie? Szewc nie powinien chodzić bez butów. Niniejszym wypróbowuję wersję mobilną WordPress’a, ale w związku z tym, że na komórkowej klawiaturze raczej wygodnie się nie pisze, tudzież mam na pisanie 10 minut przerwy pomiędzy 1c a 1b, tylko streszczę co dziś się u nas działo. A działo się niemało, bo dzieciaki na różne sposoby popisywały się swoją znajmością słownictwa związanego z kolorami i ubraniami. Czytaj dalej

Round up 4 czyli powtórka po raz czwarty

Cztery rozdziały, cztery porcje materiału. Dziś głównie skupiliśmy się na nazwach ubrań i kolorach, ale pojawiło się też i liczenie.  W założeniu to powtórka, ale mam wrażenie, że dla wielu moich uczniów to była chyba bardziej prezentacja i utrwalenie, bo, niestety, gadając z kolegą/koleżanką obok, wertując bezmyślnie podręcznik w poszukiwaniu nie wiadomo czego lub patrząc jak pada śnieg (to akurat wczoraj) za wiele przez te poprzednie tygodnie nie nauczyli się. Samo nie wleci. Horse_Refusing_to_LearnPani nie naleje do głowy. Trzeba się osobiście zaangażować, pomyśleć: o co w tym chodzi? czego się nowego uczę? Jak mówi przysłowie: „You can lead a horse to water, but you can’t make it drink.” Przekładając na moją sytuację: można patrzeć i ze sto razy jak Maisy rozbiera się i ubiera na basenie, kolorować fajne ubranka, zakładać, zdejmować, ale bez intelektualnego zaangażowania to wszystko na nic: słowo jumper czy coat nadal będzie nieznane, znaczeniowo puste. „You can lead a human to knowledge, but you can’t make him/her think.”??? Czytaj dalej

A blue hat

Jak ja tu dziś mam z dziećmi gadać o ciuchach i kolorach, ćwiczyć i utrwalać, jak, tak naprawdę, dzieci „jedną nogą” są już na balu karnawałowym? OK, miałam pomysł żeby dzieci narysowały swój kostium i go opisały, ale jak sobie pomyślałam o tym ile musiałabym nowego słownictwa wprowadzić (maska, peleryna, szpada, rewolwer, różdżka, korona, sukienka itd. itd.), to zostawiłam tego typu zadania na przyszłe lata. Tak więc dzisiaj ubieramy i rozbieramy Maisy, która przyszła na basen oraz próbujemy tworzyć konstrukcje typu a blue hat albo green trousers, przy czym, oczywiście, nazywanie rzeczy po imieniu – tu jest przedimek, a tu go nie ma, przymiotnik jest przed rzeczownikiem, jest surowo wzbronione! Trzeba inaczej … Czytaj dalej

Kolorowe kolory cz. 2

Dziś kolorów ciąg dalszy, a na deser na kanwie książeczki Maisy goes swimming specjalnie zaprojektowane przeze mnie zadanie: kolorowanie i wycinanie ubranek Maisy. Wszystko w biegu, bo albo lekcja znowu zaczęła się z poślizgiem, albo musiałam skończyć wcześniej (wyjście na koncert), albo jeszcze coś innego. W przyszłym tygodniu muszę zaplanować dla dzieci jakieś „ślimacze aktywności” zanim wszyscy padniemy na nos.  Czytaj dalej

Zdejmujemy i nakładamy

Maisy goes swimmingDzisiaj nauczyliśmy się dwóch fraz czasownikowych: put on (nakładać, wkładać na siebie) i take off (zdejmować). Ta pierwsza pojawiła się już w piosence Clothes song oraz historyjce Poor Bud. Najpierw powtórzyliśmy na różne sposoby nazwy ubrań, w tym także przepytaliśmy zapominalskich, o to co narysowali na swoich rysunkach, a potem zrobiliśmy proste ćwiczenia w podręczniku (str. 32) oraz zeszycie ćwiczeń (str. 27), oparte na zdaniach It’s cold. Put on … your shoes/jumper. It’s hot. Take off… your jumper/ coat itp.). No, ale clou dzisiejszej lekcji to czytanie książki Maisy Goes Swimming (w polskiej edycji ukazała się pt. Mysia idzie na basen, wyd. Endo): piskom radości nie było końca, bo w tej książce znowu elementy się przesuwają (Mysia przychodzi na basen i pomagamy jej się undress, rozebrać), a poza tym na jednej ze stron ściągamy Mysi majtasy i … aaaa!!!…Mysia jest…goła!!! Czytaj dalej