First things first czyli zacznę od najważniejszego: Wszystkiego najlepszego Chłopaki z okazji Waszego Święta! Niech piłka zawsze trafia do bramki, samochodziki się nie psują, a mama i tata nie denerwują się o byle co.
Dziś kończy się pierwszy miesiąc nauki szkolnej, co nastroiło mnie nieco refleksyjnie. Czas podsumować: Hardest Things Top 5 czyli lista tego, co było najtrudniejsze dla mnie jako nauczyciela w tym pierwszym miesiącu: Czytaj dalej →
Dzisiaj chwila prawdy ponieważ powoli się przekonujemy nie tylko jak szybko dzieci chwytają nowy materiał, ale ile z tego wszystkiego pamiętają. Czytaj dalej →
Naczelna zasada w nauczaniu dzieci: krok do tyłu, krok do przodu. Dzisiejszy krok do tyłu to powtórzenie nazw przyborów szkolnych i tego co znajduje się w klasie. Krok do przodu czyli nowa porcja materiału to poznanie dwóch przyimków (oczywiście to słowo nie pada w czasie lekcji): on oraz in. Czytaj dalej →
Dziś miało być o dramie, ale nie będzie, bo niestety historyjka The Pencil case nie nadaje się do tego, by odegrać ją w klasie. Brak najważniejszego rekwizytu: huśtawki zrobionej z linijki i gumki. Plus BHP nie pozwala, by wystrzelić jednego z aktorów w powietrze, tak jak każe scenariusz 🙂
Tak więc dziś trochę o zawiłościach angielszczyzny. Czytaj dalej →
Od poprzedniej lekcji upłynęło całe pięć dni, a to bardzo dużo czasu dla małych dzieci. Liczenie na to, że dzieci pamiętają słownictwo poznane tydzień temu jest raczej nazbyt optymistyczne. Dzieci bardzo szybko zapamiętują, ale równie szybko zapominają. Czasami pamięć dziecka przypomina mi stare taśmy magnetofonowe Stilon, które miały tylko 60 minut długości (czyli długość jednej płyty i troszkę) i żeby coś nowego nagrać z Listy Przebojów Programu III trzeba było wymazać coś innego. Nowocześniejsi pedagodzy pewnie przyrównaliby pojemność pamięci dziecka do twardego dysku w komputerze: obojętnie ile gigabajtów ma twój niedawno kupiony komputer, za moment się okaże, że i tak ma za mało i coś trzeba wrzucić do kosza, żeby zrobiło się miejsce na coś innego. Z dziećmi wydaje się być podobnie, choć tak naprawdę nie pojemność pamięci, ale ilość i jakość powtórzeń tu się liczy.
Niezmiernie mi było miło poznać Państwa osobiście. Dzisiaj, tak jak obiecałam, skrót z tego, co przedstawiłam na pierwszym zebraniu (treść slajdów PPT). Wykresy sumujące dane z ankiet zostały uaktualnione o dane z pięciu ankiet, które otrzymałam w czwartek po zebraniach.
W naszym podręczniku zagościła już jesień, po angielsku autumn (wym. [ˈɔ:təm]). W Lesie Treetops dojrzały jabłka i jeżyny, liście zaczynają zmieniać kolory, pojawiły się grzyby, no i czasami wieje wiatr.
Autumn leaves
Poznaliśmy kilka nowych słówek:
jagoda, jeżyna – berry (skrót od blackberry) [ˈberi]
jabłko – apple [ˈæpl̩] ±epl
liść – leaf [li:f]
wiatr – the wind [wɪnd] ±łynd
Zrobiliśmy piękne jesienne liście, które trafiły do naszych klasowych teczek.
Po dzisiejszych zajęciach nie ma zadania domowego, ale jeśli macie czas i ochotę wytnijcie z obrazka karty i zagrajcie w prostą grę memory (znajdowanie par), żeby utrwalić poznane słownictwo. Obrazki kładziemy obrazkiem do dołu. odwracamy dwa wybrane i nazywamy to, co się na nich znajduje, np. berry – apple. Jeśli to udało nam się odkryć dwie takie same rzeczy to możemy je odłożyć na bok, zdobywamy punkt. Jeśli nie, odkładamy je z powrotem na stół obrazkiem do dołu. Jak widzicie obrazki są podobne, ale nie takie same. Liście czy jabłka mogą wszak mieć różne kolory.
Przejrzyjcie, drodzy Rodzice, z dzieckiem zeszyt ćwiczeń i sprawdźcie, czy ma odrobione zadania domowe, jeśli nie, uzupełnijcie. Niektóre dzieci mają małe zaległości.
Dziś na lekcji dwie z moich ulubionych technik nauczania małych dzieci: storytelling (opowiadanie historyjek) i drama (teatrzyk klasowy).
Parasolka Holly – karta obrazkowa
W historyjce, którą dzieci dziś usłyszały, najpierw opowiedzianą przy pomocy kart obrazkowych, a potem zainscenizowaną przeze mnie, w skrócie chodzi o to, że Holly siedząc sobie wysoko na gałęzi drzewa (high, high up) dostrzega Bud’a i macha do niego ręką (H: Hello, Bud!. B: Oh, Hello Holly!) Nadchodzi Wiewiórka i też wita się z Bud’em. Holly chce się do nich przyłączyć, otwiera więc parasol (umbrella), żeby sobie na nim sfrunąć w dół. Lecąc wesoło wykrzykuje Whee, whee [wym. łiiiii] (czyli po polsku byłoby to chyba „ziuuu, ziuuu”), ale parasol się nagle zamyka i Holly w nim utyka. Na szczęście Bud i Squirrel pomagają Holly wydostać się spod parasolki, a Holly im za to dziękuje.
Dla tych z Państwa, którzy wolą oglądać niż czytać, reklama kursu Treetops, jego wydawcy – Oxford University Press. Możecie się z niej dowiedzieć nie tylko co Wasze dzieci czeka w tym, ale i w następnych dwóch latach.