No i nareszcie wyczekana lekcja online dla moich zerówkowiczów! Mamo/tato klikaj w „czytaj dalej”. Będzie się działo! Czytaj dalej
Klasa 0: Animals (online)
No i nareszcie wyczekana lekcja online dla moich zerówkowiczów! Mamo/tato klikaj w „czytaj dalej”. Będzie się działo! Czytaj dalej
Grasz w zielone? Gram! Masz zielone? Mam! A jak nie masz, to w te pędy pędź do szafy i ubierz coś zielonego. Dziś Dzień Świętego Patryka, patrona Irlandii, szmaragdowo-zielonej wyspy, i zielonego nie może zabraknąć.

Hej, hej, trzecie klasy! Pobudeczka! Odrywamy się od Youtube’a i Fortnite’a! Czas na lekcję angielskiego. It’s Monday, it’s half past 9, so it’s time to start our English class!
Dziś pierwsza z internetowych lekcji dla moich pierwszaczków. Zaczynamy tam, gdzie skończyliśmy czyli na stronie 47 Explore Treetops 1. A zatem bez zbędnej zwłoki – przygotujcie naszą teczkę z angielskiego, piórnik i … ready, steady, go! Zaczynamy!
Nie będzie nam tam żaden koronawirus psuł szyków! Skoro dziś piątek, to drugie klasy mają angielski! Let’s start!
„Święta, święta i po świętach …” rozbrzmiewało dzisiaj w całej Polsce. Ja jednak mam ogromną ochotę ten świąteczny czas sobie trochę przedłużyć, a nic mi tak dobrze nie robi jak oglądanie zdjęć i wspominanie. Opowieść o tym, co się u mnie działo w grudniu będzie dosyć nietypowa, bo obejmie dzieciaczki od zerówki do klasy trzeciej, realizujące ten sam temat przewodni – Christmas w oparciu o ten sam podręcznik (Treetops). Będzie się można tym samym przekonać jak spiralny układ treści z cyklicznie powracającymi tematami sprawdza się w praktyce.
Po pierwszym, organizacyjnym tygodniu – porządkach w teczkach, powtórce wyrazów z działu „przybory szkolne”, poznawaniu bohaterów, w zeszłym tygodniu ruszyliśmy już z nauką na całego i razem z Bud’em i Holly przeprowadziliśmy się do Treetops Town.
Zakończenie roku szkolnego za trzy dni czyli w środę, ale ze względu na układ lekcji w planie już w piątek żegnałam się z dwoma moimi drugimi klasami.
„Lekcja z bocianem” powstała z desperacji. Jak bowiem inaczej nazwać moje gorączkowe poniedziałkowe poszukiwania pomysłu na wtorkowe lekcje w 1a i 2b? Gorączkowo myślałam o tym, co by tu zrobić z dzieciakami fajnego po trzech tygodniach niewidzenia się (bo rekolekcje, egzaminy gimnazjalne, egzamin ósmoklasisty, ferie wielkanocne, na które nałożył się strajk nauczycieli). Wiadomo, że po dłuższej przerwie trudno się wraca do pracy i uczniom i nauczycielom. Druga zagwostka to jak taką „oderwaną” lekcję powiązać zgrabnie z tym co nadchodzi, czyli kolejnymi dniami wolnymi – 1, 2 i 3 maja? Trzecia desperacka myśl to „jak to zrobić, by się przy tym zbytnio nie narobić?”, ponieważ nie miałam ani czasu ani ochoty na żmudne przygotowania. Moje lenistwo było częściowo uzasadnione faktem, że lekcję tę zrealizuję tylko z dwiema klasami i to nielicznymi, bo część dzieciaków (i ich rodziców) już wyjechała na przyspieszoną majówkę, pozostali zaś myślą tylko o niej, a nie o nauce.