Dzisiaj chwila prawdy ponieważ powoli się przekonujemy nie tylko jak szybko dzieci chwytają nowy materiał, ale ile z tego wszystkiego pamiętają. Czytaj dalej
What’s this? czyli chwila prawdy
Dzisiaj chwila prawdy ponieważ powoli się przekonujemy nie tylko jak szybko dzieci chwytają nowy materiał, ale ile z tego wszystkiego pamiętają. Czytaj dalej
Naczelna zasada w nauczaniu dzieci: krok do tyłu, krok do przodu. Dzisiejszy krok do tyłu to powtórzenie nazw przyborów szkolnych i tego co znajduje się w klasie. Krok do przodu czyli nowa porcja materiału to poznanie dwóch przyimków (oczywiście to słowo nie pada w czasie lekcji): on oraz in. Czytaj dalej
Dziś miało być o dramie, ale nie będzie, bo niestety historyjka The Pencil case nie nadaje się do tego, by odegrać ją w klasie. Brak najważniejszego rekwizytu: huśtawki zrobionej z linijki i gumki. Plus BHP nie pozwala, by wystrzelić jednego z aktorów w powietrze, tak jak każe scenariusz 🙂
Tak więc dziś trochę o zawiłościach angielszczyzny. Czytaj dalej
Od poprzedniej lekcji upłynęło całe pięć dni, a to bardzo dużo czasu dla małych dzieci. Liczenie na to, że dzieci pamiętają słownictwo poznane tydzień temu jest raczej nazbyt optymistyczne. Dzieci bardzo szybko zapamiętują, ale równie szybko zapominają. Czasami pamięć dziecka przypomina mi stare taśmy magnetofonowe Stilon, które miały tylko 60 minut długości (czyli długość jednej płyty i troszkę) i żeby coś nowego nagrać z Listy Przebojów Programu III trzeba było wymazać coś innego. Nowocześniejsi pedagodzy pewnie przyrównaliby pojemność pamięci dziecka do twardego dysku w komputerze: obojętnie ile gigabajtów ma twój niedawno kupiony komputer, za moment się okaże, że i tak ma za mało i coś trzeba wrzucić do kosza, żeby zrobiło się miejsce na coś innego. Z dziećmi wydaje się być podobnie, choć tak naprawdę nie pojemność pamięci, ale ilość i jakość powtórzeń tu się liczy.
W naszym podręczniku zagościła już jesień, po angielsku autumn (wym. [ˈɔ:təm]). W Lesie Treetops dojrzały jabłka i jeżyny, liście zaczynają zmieniać kolory, pojawiły się grzyby, no i czasami wieje wiatr.

Poznaliśmy kilka nowych słówek:
jagoda, jeżyna – berry (skrót od blackberry) [ˈberi]
jabłko – apple [ˈæpl̩] ±epl
liść – leaf [li:f]
wiatr – the wind [wɪnd] ±łynd
Zrobiliśmy piękne jesienne liście, które trafiły do naszych klasowych teczek.
Po dzisiejszych zajęciach nie ma zadania domowego, ale jeśli macie czas i ochotę wytnijcie z obrazka karty i zagrajcie w prostą grę memory (znajdowanie par), żeby utrwalić poznane słownictwo. Obrazki kładziemy obrazkiem do dołu. odwracamy dwa wybrane i nazywamy to, co się na nich znajduje, np. berry – apple. Jeśli to udało nam się odkryć dwie takie same rzeczy to możemy je odłożyć na bok, zdobywamy punkt. Jeśli nie, odkładamy je z powrotem na stół obrazkiem do dołu. Jak widzicie obrazki są podobne, ale nie takie same. Liście czy jabłka mogą wszak mieć różne kolory.
Przejrzyjcie, drodzy Rodzice, z dzieckiem zeszyt ćwiczeń i sprawdźcie, czy ma odrobione zadania domowe, jeśli nie, uzupełnijcie. Niektóre dzieci mają małe zaległości.
Dziś na lekcji dwie z moich ulubionych technik nauczania małych dzieci: storytelling (opowiadanie historyjek) i drama (teatrzyk klasowy).

W historyjce, którą dzieci dziś usłyszały, najpierw opowiedzianą przy pomocy kart obrazkowych, a potem zainscenizowaną przeze mnie, w skrócie chodzi o to, że Holly siedząc sobie wysoko na gałęzi drzewa (high, high up) dostrzega Bud’a i macha do niego ręką (H: Hello, Bud!. B: Oh, Hello Holly!) Nadchodzi Wiewiórka i też wita się z Bud’em. Holly chce się do nich przyłączyć, otwiera więc parasol (umbrella), żeby sobie na nim sfrunąć w dół. Lecąc wesoło wykrzykuje Whee, whee [wym. łiiiii] (czyli po polsku byłoby to chyba „ziuuu, ziuuu”), ale parasol się nagle zamyka i Holly w nim utyka. Na szczęście Bud i Squirrel pomagają Holly wydostać się spod parasolki, a Holly im za to dziękuje.
Dziś Zuzia z 1b miała urodziny i zaśpiewaliśmy jej Happy Birthday. Tak, tak, zaśpiewaliśmy, choć przecież się jeszcze tego nie uczyliśmy. Nic to jednak dziwnego, bo z informacji dostarczonych przez Państwa (w 1b oddano 16 na 23 ankiety) wynika, że tylko 1 dziecko nie uczyło się angielskiego wcześniej. A więc było komu śpiewać.

Co jeszcze dzisiaj? Trwa tydzień adaptacyjny, a więc nadal przyzwyczajamy się do pewnej class routine (rutyny klasowej, typowej sekwencji wydarzeń na lekcji). Tego, że na angielski kładziemy 1. podręcznik, 2. zeszyt ćwiczeń (czyli jak mówią dzieci DWIE książki) i 3. piórnik. Tego, że witamy się i żegnamy konkretną piosenką. Tego, że robimy ćwiczenia na lekcji i że jest coś zadane do domu. Oczywiście nie zawsze tak będzie, ale powoli oswajamy się z pojęciem HOMEwork, uczymy się, jak je zaznaczać w zeszycie ćwiczeń, uczymy się, by o nim pamiętać. Tego, że się zgłaszamy jak chcemy coś powiedzieć; że nie chodzimy po klasie, że nie jemy w czasie lekcji … i tak dalej. Czytaj dalej
Oto co dziś robiliśmy na lekcji: