Bałaganiliśmy ostatnio w naszych pokojach, nadszedł więc czas na małe porządki, a właściwie na ogarnięcie gdzie co jest.
Klasa 2: Where is the spider?
Bałaganiliśmy ostatnio w naszych pokojach, nadszedł więc czas na małe porządki, a właściwie na ogarnięcie gdzie co jest.
OK, OK. Już się odrywam od tych mazurków i babek i nadrabiam zaległości.🙃 O naszych świątecznych szleństwach z jajeczkiem jutro, dziś o tym co było wcześniej: lekcja nr 2 i nr 3 z rozdziału Toys.
Tak jak i u pierwszaków, tak i do drugich klas zawitała wiosna. Do wiosennnego słownictwa z zeszłego roku (flowers, a bird, a nest, a rabbit, a caterpillar, a butterfly, an umbrella) dołożyliśmy dwa nowe: a snail (ślimak) i grass (trawa). Ale głównie to na wiosennej lekcji zajmowaliśmy się a big spring clean (wielkim wiosennym sprzątaniem). Przyda się bardzo, bo już na kolejnej lekcji temat My bedroom, no a gdzie jak nie w swoim pokoju, można zrobić największy bałagan?
Dzisiaj wpis 2w1, bo ubiegły tydzień był ze względu na rekolekcje jednodniowy. Miałam trochę odsapnąć, ale skończyło się nadrabianiem papierkowej roboty i chorowaniem. Już sama nie wiem co gorsze 😬. Tak na marginesie, to nauczycieli, którzy narzekają na nadmierne zbiurokratyzowanie współczesnej szkoły zapraszam na wyższe uczelnie – tam to się dopiero można zakopać w papierach, wszystkich tych syllabusach, kolokwiach, tabelach osiągniętych efektów kształcenia, matrycach itp, itd. Czytaj dalej
W zeszłym tygodniu z moimi drugoklasistami dokształcaliśmy się „w temacie” zdrowego odżywiania. W ramach lekcji typu CLIL (zintegrowanego nauczania językowo-przedmiotowego) poznaliśmy grupy żywieniowe i próbowaliśmy tak zbilansować naszą dzienną porcję jedzonka żebyśmy rośli raczej wzwyż niż wszerz. Z kolei na drugiej lekcji spisaliśmy listę zakupów i zastanawialiśmy się, gdzie to wszystko kupić. Zatoczyliśmy zatem śliczne leksykalne kółeczko: powtórzyliśmy i miejsca w mieście i jedzenie i kupowanie. No i nauczyliśmy się paru nowych rzeczy.
Planowałam w tym tygodniu podsumować materiał z rozdziału 4 i trochę posprawdzać umiejętności dzieci, ale tyle ich było chorych w zeszłym tygodniu, że skończyło się na powtórce i na wprowadzeniu słownictwa o pogodzie. Po raz kolejny także okazało się, że w moich klasach po prostu nie da się robić dwóch rzeczy na raz. Jakbym zostawiła dzieci z bałwankową pracą plastyczną same i zajęła się sprawdzaniem ich umiejętności to zapewne skończyłoby się płaczem „Proszę pani, a moje bałwany się rozcieły!”,”A mój bałwan nie ma oka i nosa” nie w pięciu, ale w większości przypadków.
Dzieciaki z drugich klas mają na nastepną lekcję nauczyć się czytać (a ambitni nauczyć się na pamięć) wierszyk o liście zakupowej (Young Treetops 2, str. 35), a więc zamieszczam małą pomoc dla nich:

Z drugimi klasami żegnaliśmy się w tym tygodniu z rozdziałem 4. Po raz ostatni poszliśmy na zakupy, tym razem jednak do stworzonych przez siebie sklepów oraz napisaliśmy krótki sprawdzian.
Po szaleństwach poprzedniego, ten tydzień upłynął nader spokojnie. Ośmioro dzieci w przetrzebionej chorobami 1a przypomniało mi luksus uczenia w szkole językowej. 1d jednak nie pojechała do kina, więc lekcje powróciły na znane dzieciom, bezpieczne tory. Założyliśmy więc kolorowe czapki i z pieśnią na ustach powtarzaliśmy liczby i kolory.