Round up 6

Dziś w ramach powtórki śpiewaliśmy cały repertuar z roz. 6, wyklejaliśmy różne części ciała Bud’a (a w związku z tym, że, jak już pisałam, całe to naklejanie naklejek to „psu na budę” ćwiczenie językowe, jeszcze numerowaliśmy te części ciała, żeby jakoś ten materiał wykorzystać do powtórki słownictwa i wreszcie zapamiętać co to feet, a co to arms. No, ale clou dzisiejszej lekcji to zrobieni Fortune teller albo jak kto woli, Cootie Catcher czyli naszego swojskiego Piekła-nieba.

Jak już też pisałam, dzieci są na ogromnie zróżnicowanym poziomie manualnym i zrobienie prostej składanki origami to istny „ból głowy”. Tak się dzisiaj natłumaczyłam i napomagałam („Psze pani, a mnie tu się rozdarło” „A mnie nie wyszło” „A gdzie te palce wsadzić?”), że zwątpiłam czy tego typu zabawkę da się z 7-8 latkami zrobić w 10 minut, by starczyło czasu na zabawę po angielsku czyli to, o co mi chodziło najbardziej. U mnie nie starczyło.

Fortuneteller
Making the colour-numbers 1-10-parts of body Fortune teller (Treetops 1)

Zabawkę wykorzystam w środę do ustnego sprawdzianu umiejętności dzieci. Przy okazji pokażę im standardową wersję piekła-nieba po polsku i powiem im wierszyk, który dzieci z podwórek mojego dzieciństwa zwykły przy zabawie mówić. Bardzo mi na tym zależy, bo mam wrażenie, że dzieci równie słabo co angielską (to akurat normalne, bo zaczynają się dopiero uczyć j.ob.) znają kulturę własnego narodu. Dzisiejsze zabawy to nie skakanka, klasy czy „skakanie w gumę”, ale wymienianie się koszmarnie drogimi kartami Champions League, Invizimals czy co tam Panini raczy wyprodukować. Te karty doprowadzają mnie do szału, bo non stop są z nimi problemy: komuś któraś ginie, dzieci się wymieniają, a potem jedno chce się „odmienić”, a drugie już nie (wiadomo, niektóre karty są bardziej atrakcyjne, bo są rzadkie, kolekcjonerskie), no i najważniejszy problem: granie w czasie lekcji. Nie pomagają prośby i groźby; póki nie zabiorę kart, to chłopaki bawią się ze mną „w kotka i myszkę”: chowają karty jak patrzę, wyciągają jak odwracam głowę. Zwariować można. Musiałam dziś interweniowac u dwóch mam żeby dom mnie wspomógł w walce z KartoZarazą, która opanowała ich synów. OK, żeby nie było, że to znowu chłopcy są nieznośni, a dziewczynki cacy. Jeszcze pół roku temu walczyłam na lekcjach z dziewczyńską GumkoManią czyli wyplataniem bransoletek (Loom Bands) lub innych gadżetów przy pomocy szydełek i mikrusich gumeczek. Szaleństwo uspokoiło się wcale nie po dekrecie dyrekcji zakazującym wyplatania (bo takowego nie było), ale po medialnej nagonce na rzekomo rakotwórcze gumki.

What is your kid's current craze?
What is your kid’s current craze?

Nie liczę na to, że karciane szaleństwo przeminie, bo zapewne zastąpi je inne wariactwo, ale czemu w dzisiejszych czasach te zabawki zjadają tyle forsy? Dlaczego dzieci z mniej zasobnych domów albo mający rodziców, którzy wolą 4 zeta wydać na coś sensowniejszego, są momentalnie wykluczane z zabawy? Dlatego może czas potrzebny na zrobienie naszych fortunetellers nie był stracony? Może zabawka z kartki papieru też może być atrakcyjna? A zabawka, którą się samodzielnie wykonało (mimo, że się z frustracji „bo się nie udaje” chciało tę głupią robotę „rzucić w diabły”) jest atrakcyjna podwójnie?

Zadanie domowe po dzisiejszej lekcji znajduje się w zeszycie ćwiczeń na str. 43; ćw.1: przyklej naklejki i powiedz wyrazy; ćw. 2 polegające na pokolorowaniu i napisaniu po śladzie słówek z roz. 6 (części ciała) w słowniku obrazkowym, który z kolei znajduje się w podręczniku. Zachęcam do tego, żeby dzieci Państwu zaśpiewały dwie nowe piosenki, których nauczyły się w rozdziale 6: The Number Song i The Body Song, koniecznie pokazując kluczowe słownictwo (np. cyferki na palcach), tak jak to robiliśmy na lekcjach. To świetna powtórka, która przyda się przed sprawdzianem.

Warto też zajrzeć do Poradnika dla rodziców i być może wykorzystać któryś z pomysłów na powtórkę materiału z dzieckiem. Największą trudność większości dzieci sprawia czytanie nowych słówek, szczególnie jeśli są napisane pismem odręcznym oraz pisanie słów (ze względu na różnice między wymową a pisownią – spelling). A zatem prosty pomysł na zabawę: rodzic pisze cześć ciała np. hand, a dziecko ma jak najszybciej odczytać i wskazać ją na obrazku albo na swoim ciele. To samo można zrobić z cyframi: napisać eight, a dziecko czyta i pokazuje na palcach. Najlepiej przy tym zadaniu otworzyć słowniczek na końcu podręcznika nie tylko gdy się samemu nie włada j. ang, ale także po to by dobrze odwzorowywać pismo elementarzowe. W kolejnej rundzie można zamienić się rolami: dziecko pisze, rodzic czyta i pokazuje.

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Connecting to %s