My body

Serdecznie dziękuję tym z Państwa, z którymi dzisiaj się spotkałam. Jak zwykle było mi bardzo miło porozmawiać i czegoś więcej się dowiedzieć o Waszych dzieciach. To bardzo ważne, by móc zobaczyć dziecko nie tylko z perspektywy szkolnej, ale i domowej.

A co dzisiaj na lekcji? Rozpoczęliśmy nowy rozdział pt. Moje ciało (My body) i poznaliśmy nowe słówka: body (ciało),  head (głowa), arms (ramiona), hands (dłonie, ręce), legs (nogi) i feet (stopy). IMG_4670 (2)Po zwyczajowym wprowadzeniu słówek przy pomocy slajdów, rozwieszonych w różnych miejscach kartach obrazkowych i ich wskazywaniu w coraz większym tempie („Proszę Panią, ręce zaraz mi odpadną!”), po powtarzaniu nowych słówek przy pomocy zadania z podręcznika (str. 48), pobawiliśmy się w The wrong words (karty obrazkowe + karty wyrazowe, czasami dopasowane właściwie, a czasami nie), by wreszcie zagrać w grę w parach. Dzieci od razu zauważyły, że przyniosłam dużą pluszową kostkę i wyciągnęłam z szuflady małe kostki, więc ciągle się dopytywały, kiedy będzie granie.

IMG_4674W 1c uratowało mi to dosłownie życie, bo prowadzić lekcję po tym, jak wychowawczyni powiedziała dzieciom, że „po angielskim pójdziemy na plac zabaw” właściwie nie sposób. „Po angielskim” bowiem dla dzieci oznacza: „No, to kończ pani ten angielski i idziemy!” „Popatrz na to słonko! Co my tu jeszcze robimy???” Sytuacji nie polepszył fakt, że wychowawczyni zagroziła, że jak ktoś będzie na angielskim niegrzeczny, to „zamiast na plac zabaw pójdzie do innej pani i będzie się uczył, a nie bawił”. Istny strzał w stopę! Czyli plac zabaw to nagroda, a nauka to kara? Seriously…

Szybko więc wyciągnęłam swojego asa w rękawie: dużą pluszową kostkę do grania i z rozbawieniem patrzyłam jak moje muszki łapią się na jej lepik: „A co to?”, „A po co to?”, „A co będziemy robić?” OK. Może dotrwamy w jednym kawałku do końca lekcji…

A tak na marginesie: ten element lekcji pojawił się trochę przez przypadek, bo w oryginale autorzy Treetops’a zaplanowali, że na dzisiejszej lekcji dzieci najpierw będą robić kostkę z papieru, a potem grać przy jej pomocy. No, może ja nie doceniam możliwości moich 7-8 latków, ale wizja wycinania i sklejania przez nich sześcianu jakoś do mnie nie przemówiła i stwierdziłam, że dzisiaj chcę grać, a nie poświęcać czas na kolejne prace ręczne. Stąd przyniesienie dużej kostki do demonstracji i małych do grania.

IMG_4670 (1)Poprosiłam jedno dziecko do tablicy (dziś 16.04, więc żeby było fair to odliczyłam do 16, bo wszyscy jak zwykle chcieli) i zademonstrowałam o co chodzi w grze: wieszam dwie powiększone plansze na tablicy z wizerunkiem Wiewióra, One for you (wskazuję na dziecko), one for me (wkazuję na siebie), rozdaję po pisaku: Red for you, blue for me; Roll the dice (pokazuję rzut kostką), pytam What number is it? i pokazuję, że liczba oczek wskazuje jaką cześć ciała Wiewióra można narysować: One? One is Squiirel’s head. Draw it. Na przykład jeśli się wyrzuciło jedynkę to można narysować jego głowę. Demonstrujemy i jak już wszyscy rozumieją o co chodzi, to zaczynamy granie. OK. W klasie spokojnie. Wszyscy zajęci. Cel lekcji – granie – został osiągnięty, trochę gorzej ze zmuszeniem dzieci, by jednocześnie przy graniu mówiły po angielsku. Na to jednak dla niektórych dziś było za wcześnie, bo dopiero co wprowadziłam nowy materiał.

Gra z Wiewiórką

Mając już rysunek Wiewióra wykorzystałam go do innego ćwiczenia: Pokoloruj rysunek według moich wskazówek. Colour the head red. Colour the arms blue. itd. No i na tym etapie także odnotowałam sukces: tylko dwoje dzieci na ponad 60 zaczęło kolorować zanim zaczęłam mówić jak mają to zrobić. Tak naprawdę to szybko znudziło im się granie, bo w 1a wszystkie dzieci mają w piórniku kostkę do grania, więc zamiast rzucać kostką na zmianę i „ścigać się” kto pierwszy skończy, każdy sobie sam rzucał kostką i rysował co wyszło. Nic dziwnego, że stracili zapał po kilku sekundach i zaczęli kolorowac z nudów. Zamieniliśmy kartki na czyste i upiekliśmy dwie pieczenie przy jednym ogniu (we killed two birds with one stone): powtórzyliśmy kolory i utrwaliliśmy części ciała.

FullSizeRender-2

A na koniec zaśpiewaliśmy jeszcze bardzo luzacką Body song, w której chodzi o to, by potrząsać a to nogą, a to głową, a to ramionami w rytm bardzo ładnego rocka.

Shake your headIt’s the shake it up, shake it up, shake it up rock.
Shake it up, shake it up, then you STOP.
Shake your head, shake your head,
Shake your head and rock, rock, rock!

Może, drodzy Rodzice, zatańczycie i zaśpiewacie tę piosenkę wraz z dziećmi (na płycie ścieżka nr 17)? W przyszłym tygodniu egzaminy gimnazjalne, znowu nie ma lekcji w środę, a w czwartek są skrócone, więc jakakolwiek forma powtórki byłaby mile widziana. Zebrane dzisiaj na spotkanie z rodzicami zeszyty ćwiczeń trafią z powrotem jutro do dzieci, więc niech nie zapomną zrobić zadania domowego (na czwartek): zeszyt ćwiczeń str. 38.

Fighting the teachers clock
Fighting the teacher’s clock

PS. Pytanie do belfrów zaglądających na tę stronę, a propos sugestii do dzisiejszej lekcji zawartej w Treetops Książka nauczyciela: Zaprezentuj nowy materiał na dwa sposoby, powtórz go przy pomocy zadania z podręcznika, zagraj w niewłaściwe słowa, zrób z dziećmi kostkę, zagraj w grę, zrób zadanie w zeszycie ćwiczeń, a na koniec zaśpiewaj piosenkę. I to wszystko w 45 minut??? Czy Wy to potraficie? Czy Wasi uczniowie dają radę w takim tempie? Please leave a comment.

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Connecting to %s