Classroom Language Book

image5Dzisiaj zrobiłam plakat (na razie jeden, bo wczoraj po południu sprawdzałam testy i już na drugi zabrakło mi czasu), który będzie wisiał w salach klas 1a i 1b/c. Umieściłam na nim po jednej stronie podstawowe reguły zachowania sie w klasie, a po drugiej, język klasowy, którym się od miesiąca posługuję. Zwroty typy: Make a line (ustawcie się w rzędzie), Listen carefully (słuchajcie uważnie) itd. Sądzę, że obrazki pomagają w zrozumieniu o co chodzi w każdej grafice.
Po powtórzeniu zwrotów chórem, dzieci zrobiły sobie swój własny Classroom Language Book. Super sprawa. Dzięki, Rubella za pomysł, a eslHQ za część obrazków. Bardzo się podobało. Może za jakiś czas zrobimy sobie „kodeksik” (Class Code Book) 😉 Oczywiście zwroty z plakatu dzieci znają głownie biernie, czyli dzieci reagują na nie, ale nie potrafią same powiedzieć. Przez kolejne trzy lata będziemy (tzn. głównie ja będę) je powtarzać do znudzenia ;-(

Krok 1: A book.
Najpierw dzieci najlepiej jak umiały śledziły jak wyjaśniam po angielsku i pokazuję jak trzeba złożyć i odpowiednio przeciąć kartkę A4, tak aby powstała książeczka. Czemu, ach czemu po jednym zdaniu ZAWSZE kilkoro dzieci zamiast śledzić co robię, sama zaczyna robić, a mając spuszczoną głowę nie śledzi co dalej i OCZYWIŚCIE w pewnym momencie robi błąd i nic się nie udaje. Ci cierpliwi patrzą uważnie, a potem wykonują wraz ze mną krok po kroku kolejne elementy zadania. Ci mniej cierpliwi na tym etapie jęczą: Proszę pani, a ja nie wiem co zrobić. Proszę pani mi się nie udało. Proszę pani proszę mi pomóc. Jest jeszcze trzecia grupa. Nazywam ich „pasażerowie na gapę”; ci nawet nie próbują. Siedzą, czekają, a potem mówią, że nie potrafią i CZEKAJĄ aż zrobię za nich. Ooooo, nie! Nie takie ze mną numery, Bruner 😉 Główka zdrowa, rączki sprawne (byście widzieli jak szybko potrafią walnąć kolegę obok!) dadzą radę złożyć kartkę na cztery części, prawda?! A tak na marginesie: dzieci, które mają prawdziwą niepełnosprawność ruchową wcale nie pragną żeby je wyręczać – zagryzają małe ząbki i próbują.

Na YouTube jest kilka filmików jak się robi taką książeczkę. Tu jeden z nich:

code bookKrok 2: Rules.
Potem dzieci dostały opracowany przeze mnie arkusz z obrazkami i wycinały je. Sprawa dla dorosłego prosta: przerywana linia, ikona nożyczek, wycinamy prosto po liniach. Zgadnijcie ile dzieci odcięło podpisy? Ilu musiałam sklejać taśmą obrazki „bo mnie się tu ciachnęło, nawet nie wiem jak”? Nieważne czy pani tłumaczy po polsku, angielsku, czy marsjańsku. Jak się ma 7 lat to chyba cały świat z jego dziwacznymi zadaniami to jedna wielka czarna magia. „Proszę Paaanią (sic!), help!” No. Przynajmniej help, wielu z moich uczniów zna perfect. Success!

Krok 3: Sticking.
Naklejanie. Ałć! Osiem stron, a obrazków 12… Jak to to podzielić? Jak zaplanować takie wklejanie?? Jak rozłożyć obrazki na stronie??? Psze panią, a w jakiej kolejności???? As you wish decide yourself (jak chcesz, sam zdecyduj). Pokazuję moją książeczkę (nie chodzi tu o „modełko”, ale by stworzyć kolejną okazję, aby bombardować ich angielskim…).

Code Book

Liczę, że tu mam 3 obrazki, a ówdzie 4. Że na okładce umieściłam Rule #1 Be quiet. Dzieci widzą, że ozdobiłam moją książeczkę naklejkami i pytają czy też mogą, czy mogą pokolorować. Yes, you may. Ale w zasadzie nie mają pomysłu jak 12 podzielić przez 8. Znakomita większość po prostu zaczyna od przedniej okładki i kończy na tylnej okładce i znowu się zaczyna: „Psze panią (sic!), a co z tymi obrazkami co zostały?” „Psze Pani, a w jakiej kolejności??” Chodzę, wyjaśniam, pomagam i gadam, gadam, gadam in English. Or not.

Po takim wysiłku dzieci zasługują, żebyście, drodzy Rodzice, choć rzucili okiem na efekt ich pracy. A jak będziecie mieli chwilę czasu, to oglądając książeczkę zapytajcie co kolejne obrazki oznaczają. Jeśli znacie angielski, zapytajcie „Jak pani mówi Make a circle, to co wtedy robicie?”

PS. Wczorajszy test.

Arkusz sprawdzianu znajdą Państwo włożony pomiędzy kartki książki/ zeszytu ćwiczeń dziecka. Proszę się z nim zapoznać i oddać w przyszłą środę (włożę go do klasowej teczki dziecka). Na drugiej stronie arkusza z testem znajdziecie Państwo krótkie podsumowanie osiągnięć dziecka z pierwszego czyli ADAPTACYJNEGO miesiąca. Kwestie językowe (zna…, rozumie…) nie są aż tak bardzo istotne – będziemy nad tym pracować, to dopiero początek nauki. Proszę jednak zobaczyć kategorie: „uważa na lekcji, potrafi się skupić, chętnie bierze udział w lekcji”. Brak sukcesów w tych kategoriach wynika często stąd, że dzieci mają problemy adaptacyjne: są rozkojarzone, rozgadane, zadają nauczycielowi non stop pytania, ale nie słuchają odpowiedzi, bo zajmują się rozmową z innym uczniem, nie słuchają poleceń, itd. W tej sprawie mogą Państwo trochę szkołę wspomóc pracując z dzieckiem w domu, np. organizując odrabianie lekcji, tak by dziecko miało spokój, robiło tylko jedną rzecz na raz, itp. To wszystko sprzyja skupieniu się.

Czego tu nie ma... Piórnik, karta pracy z angielskiego, telefon, zeszyt z polskiego, butelka z sokiem, książka i zeszyt ćwiczeń z angielskiego. Jak w tym wszystkim się połapać?  A miały być dziś na ławce tylko scissors and glue. No cóż...
Czego tu nie ma… Piórnik, karta pracy z angielskiego, telefon, zeszyt z polskiego, butelka z sokiem, książka i zeszyt ćwiczeń z angielskiego. Jak w tym wszystkim się połapać? A miały być dziś na ławce tylko scissors and glue. No cóż…

PS 2. Historia z życia wzięta.
Moja znajoma poskarżyła mi się, że codziennie spędza z dzieckiem trzy godziny nad zadaniami domowymi (a było to w 1 klasie, w której ustawowo praca domowa nie powinna dziecku zajmować więcej niż pół godziny), „bo on siada, wstaje, pisze trzy literki, wstaje, bo chce pić, siada, trzy literki, wstaje, bo siku, coś robi, przerywa i tak w kółko…” Poradziłam jej żeby spróbowała inaczej: zastosowała reglamentację czasu na zadania domowe, żeby dziecko prosiło, że chce skończyć. Nazywam tę metodę „zamknięty sklepik”: mamy pół godziny na pracę, potem koniec: sklepik się zamyka i idziemy robić coś fajniejszego. Chodzi o 10 minut MAKSYMALNEGO skupienia i nierozdrabniania się na picie, granie na kompie, pogaduszki… Sama stosuję od czasu do czasu taką metodę jak mi czas zaczyna przeciekać przez palce i przez trzy godziny „wygładzam i poleruję” karty pracy dla uczniów. Czy to produktywne: uczyć 45 minut, a przygotowywać materiały trzy razy tyle? Albo kiedy niby mam pracować, a tu kawusia, internecik, maile… Znacie to? Trzeba wiedzieć kiedy, nie tylko dziecku, ale także sobie, zamknąć sklepik z czasem 🙂

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

w

Connecting to %s