Happy Eggster!

czyli Wszystkiego Jajecznego! Mam nadzieję, że w jako takim stanie wszyscy dokicali, a właściwie patrząc na to co się dzieje za oknem, doszlusowali do Świąt. Niby wiadomo, „w marcu jak w garncu,” ale tegoroczna pogoda to już naprawdę przesada – jak w bolywodzkiej telenoweli: we wtorek lato, w czwartek zima…

A propos garnca, tegoroczne przygotowania do Świąt rozpoczęliśmy na kółku czytelniczym od przeczytania książeczki pt. Meg’s Eggs.

Megs EggsMeg to taka trochę niezdarna czarownica, która jak wyjmuje swój garnec (kociołek – cauldron) i się zabiera za czary to nigdy nie wiadomo, co z tego wyniknie. W książeczce, którą przeczytaliśmy  chciała po prostu wyczarować na kolację po jajeczku na miękko dla siebie, swojego kota Mog i kolegi Owl. Niestety z jajeczek wyszły … niezłe jaja.

Kto ciekaw książki może się jej bliżej przyjrzeć na świetnym blogu Let’s read in English (TU) albo obejrzeć ją w wersji animowanej, bo książki duetu Nicoll & Pieńkowski doczekały się wersji filmowej (TU). My na kółku jednak filmu nie zdążyliśmy obejrzeć, bo dzieci tak żywo komentowały, to co się działo na kartach książki, że jej przeczytanie zajęło nam … 25 minut!  A ponieważ nigdy nie wiadomo co się może w takim jajku znaleźć, to potem przez kolejne 25 minut dzieciaki w parach wymyślały mniej lub bardziej prawdziwe „dinostwory”.

What in egg2Szablony jaj przygotowałam w różnych wielkościach i z różnym skomplikowaniem wzoru. Dla każdej pary coś innego.

Naprawdę wyszły niezłe jaja! A tak przy okazji zobaczcie ile buźkowych „lajków” książka zdobyła. Zatem raczej na pewno do Meg i jej kotki Mog wrócimy. Mam pięć książek z serii, więc coś fajnego na pewno się dobierze.

Boardwork

Na kolejnym kółku Reading is FUNdamental przeczytaliśmy inny książkowy hicior – książkę We’re Going on an Egg Hunt Laury Hughes. Książka ma melodyjny, wpadający momentalnie w ucho tekst (oparty nota bene na innej bardzo znanej książce – We’re Going on a Bear Hunt Michaela Rosena & Helen Oxenbury).

Book

Na stronie wydawnictwa Bloomsbury (TU) znależć można dodatkowe materiały: book activity pack i bunting (flagi). Czyż nie są urocze?

bunting

O książce We’re Going on an Egg Hunt także możecie poczytać na blogu Marii oraz posłuchać jak ją czyta Janine (TU). Janine, jak mi się zdaje, jest Australijką i ma cudownie kojący głos, który dzieciom się bardzo spodobał. Moją wątpliwość budzą jednak te fragmenty, w których Janine dopowiada to czego w tekście nie ma. Na przykład czyta „Hoorey for Easter Day!” i już od siebie dodaje „says the bunnies„. Nie mam bladego pojęcia dlaczego „króliki mówi,” a nie mówią (say the bunnies). Może na Antypodach tak jest gramatycznie OK. Jak ktoś wie, to niech mnie uświadomi w komentarzu.

A ponieważ ostatnie kółko przed świętami było półtora tygodnia przed nimi to najpierw wprowadziłam dzieciaki w wielkanocny i królikowy temat za pomocą strasznie śmiesznej piosenki Boom Chicka Boom (TU).

Po przeczytaniu książki za pomocą magicznych nożyczek i zszywacza dorobiliśmy się króliczych uszu. Potem pozostało nam już tylko zrobić sobie proste koszyczki (ze złożonej kartki z dziurką na palce) i … w drogę. Idziemy polować na jajka!

We are going on an egg hunt

 

 

We’re going on an egg hunt!
We’re going to find them all!
We’re really excited!
Hooray for Easter Day!

 

Przed zajęciami przywiesiłam w różnych miejscach na szkolnym holu obrazki z kluczowymi elementami tej opowieści i tak oto „zteatralizowaliśmy” całą tę uroczą opowieść.

Egg hunt

Trzeba było nas widzieć! Chmara dzieciaków (pardon! królików!) z koszykami w dłoniach maszerująca i recytująca (z pamięci!) tekst książki. Na koniec czekało nas miłe zaskoczenie, gdy w odległej części szkoły, zza obudowy kaloryfera wyciągneliśmy, hoorey!, czekoladowe jajka.

Co za udane polowanie! Tak udane, że całą lekcję powtórzyłam nazajutrz z równie udanym skutkiem (mimo, że wyłącznie w sali lekcyjnej) z pierwszakami z 1b.

Trzecie klasy polowały jeszcze raz na jajka w ramach zwykłej przedświątecznej lekcji. Tak jak w zeszłym roku zagraliśmy w grę planszową Easter Egg Hunt. Mimo, że część materiałów (plansze i kostki) zrobiłam już w zeszłym roku, to skoro ideą jest, że grupy dzielą się pracą i wspólnie robią część rzeczy potrzebnych do grania, to dla mnie oznacza to i tak sporo drukowania i wstępnego cięcia.

game

Plus jest taki, że dzieciaki są jednak bardziej zaangażowane w prace niż przy zwykłym graniu w grę, którą im pani przynosi. Drugi plus jest taki, że potem mogą zarówno żetony (króliczki), jak i wygrane (rysunkowe) jajka zabrać do domu (plus mały treat od pani na pożegnanie).

game2  Także efekt wstępnej pracy (rysowanie koszyczka z modelu „dyktowanego” z filmiku na YouTube) generuje całkiem sporo dobrej pracy językowej (listen-and-do).

game3

Nie przepadam tylko za bardzo niewybrednymi komentarzami niektórych z moich dzieciaków, że jedno z dzieci na filmie (zapewne 3-4 latek) „ohydnie / pokracznie / brzydko” rysuje. Efekt bowiem tych uwag jest taki, że nastrój krytykanctwa się udziela, dzieci zaczynają oceniać się także nawzajem, potem co i rusz któreś mówi „psze pani, a mnie sie nie udało” i, koniec końców, po skończonej zabawie rysunki lądują w koszu. Po co zatem się wysilać? Błędne koło. Zapowiedziałam więc w pewnym momencie, że jeśli ktoś nie chce, to koszyk wraz z zawartością chętnie przygarnę. Oto jak wygląda taki „salon odrzuconych prac”. Kto powiedział, że szkolne dekoracje mamy robić tylko z samych majstersztyków?

poster

Jednym dzieciakom wystarcza, że wygrają coś namacalnego  –  ot, papierowe jajeczko. Inne po wielokroć pytają, czy na koniec dostaną prawdziwe (= czekoladowe) jajka, „bo bez tego, to oni nie grają”. Jednym dzieciakom w zupełności wystarcza zabawa. Inne nie ruszą małym palcem nim się nie upewnią, że będą mogły efekt swojej pracy zabrać do domu. Wywieszenie pracy na tablicy w klasie czy na holu wcale nie traktują jako nobilitację. Rozumiem to i „pożyczam na tablicę” prace tylko od tych dzieci, które tego chcą. Jak takowych nie ma, to wieszam swoje nauczycielskie modele, z których wcześniej korzystam na lekcji. Tak było na wielkanocnych lekcjach z pierwszakami.

Daffodil cards.jpg

FB.jpgJak już pisałam w niedzielę na Facebooku, ta wielkanocna lekcja z Explore/Young Treetops 1 wymaga od nauczyciela sporo nakładu pracy. To znaczy, oczywiście, można normalnie „zrobić” lekcję: wprowadzić cztery słówka (an Easter egg, an Easter card, a hot cross bun, a daffodil) przy pomocy obrazków w podręczniku, zaśpiewać piosenkę Hot cross buns i nawet zrobić Easter daffodil przy pomocy szablonu z materiałów nauczycielskich. Mnie jednak taka lekcja nie zachwyca. Znaczenie hot cross bun, pozostaje zawieszone w próżni dopóki się takiej bułeczki nie doświadczy, czytaj nie zobaczy, powącha i posmakuje. A zatem czas zakasać rękawy i przytargać bułasy do klasy. Z podwójnej porcji (przepis od niezawodnej Doroty, TU), licząc po ćwiartce na głowę (plus kilka na zapas dla entuzjastów), bo jak komuś nie zasmakuje i wyląduje w koszu, to nie będzie mnie tak serce bolało.

Hot cross buns.jpg

Zabawa w toczenie jajka (egg rolling) wymaga … jajek. Dwa lata temu poprosiłam, by dzieci przyniosły po jednym ugotowanym jajku z domu. Efekt był taki, że jedne nie chciały turlać, bo „moje jajko się zniszczy”. Inne poturlały, jajko się stłukło i … w płacz. Jeszcze inne nie mogły dołączyć do zabawy, bo … „zapomniały jajka przynieść”. Zawracanie głowy. W tym roku zatem zakasałam rękawy, ugotowałam kilka najtańszych jajek, opancerzyłam je w termokoszulki i miałam jęczenie dzieciaków z głowy. Aha! Trzeba jeszcze zapowiedzieć drużynom, że wygrywa nie ta która jest najszybsza, a ta której jajko będzie całe. Jest zabawa, zamiast problemów. A potem produkty na pastę jajeczną.

Egg rolling

Słowo daffodil wbrew pozorom trzeba dzieciom zobrazować „na żywo”. Kiedy wskazuję na wazon i pytam dzieci jak nazywają się po polsku te kwiaty to nie wszystkie wiedzą. Kartkę z kwiatkiem też robi sie łatwiej mając żywy model przed nosem.

Before the lesson

Ale największy problem z pracą Easter daffodil to wycięcie w grzebyk, zagięcie i przyklejenie paska imitującego środek kwiatka. Drugi problem to ten co zawsze: jak efektywnie zarządzać czasem, jak zacząć i skończyć pracę mając na nią ok. 20 minut. Po bieganinie od ławki do ławki sprzed dwóch lat, w tym roku zrezygnowałam z  kolorowania, skopiowałam elementy kartki na kolorowym papierze – wystarczyło wyciąć i przykleić. Doklejałam też w środku kółeczko żeby całość wyglądała estetyczniej. Zaś 55 środków wycięłam i skleiłam oglądając trzy odcinki serialu Friends. Trochę roboty, ale sukces gwarantowany. (Moje przerobione matryce TU–> ExT1_Happy Easter_new_copymaster22 )

Daffodil card

Pozostało mi tylko wszyskim życzyć: Happy Easter! Niech Easter egg hunt, Egg rolling oraz nasze polskie, swojskie szukanie Zajączka i Śmigus-dyngus będą udane czy to w słońcu czy to w zaspach.

logo

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Connecting to %s